Wywiad: Wychowany na Trójce

Rozmawiam z autorem fanpage’a Wychowany na Trójce.


Z wiadomych względów nie powiesz, jak się nazywasz, ale może mniej więcej przybliżysz swoją postać czytelnikom Trzech Szóstek?

“What good is being the king if nobody knows it?” (“Po co być królem, jeśli nikt o tym nie wie?” – tłum. Wychowany na Trójce) – mówił o jednym z ukrywających się bossów narkotykowych, który ostatecznie został namówiony przez syna do pokazania się na publicznej imprezie, filmowy agent Javier Peña w 3. sezonie serialu „Narcos”. I ta dewiza, Szanowny Panie, świetnie oddaje moje ambiwalentne podejście do anonimowości w kontekście projektu Wychowany na Trójce. Choć na razie nie chcę oficjalnie się ujawniać – bo zepsułoby to całą zabawę – przyznałem się kilku osobom związanym z szeroko pojętą branżą muzyczno-mediową, kto za tym stoi, i nie obrażam się, kiedy podaje się tę informację dalej. Bo choć przez to grozi mi ostracyzm w Trójce, to pokusa CHWALENIA SIĘ jest spora – wpisy Wychowanego cieszą się dużo większą popularnością niż recenzje muzyczne i teksty, które piszę pod swoim nazwiskiem (a sporadycznie zdarza mi się to robić, ostatnio nawet także zarobkowo). I to chyba dobrze, swobodniej czuję się w roli kuglarza niż „krytyka muzycznego”, redaktora czy literata.

Prowadzę też inne fanpejdże, ale niszowe, i to raczej bardziej niż WnT. Niedawno odszedłem z redakcji pewnego serwisu i magazynu –  łapię teraz oddech i odpoczywam psychicznie. A jako że mam na swoim koncie również książkę poetycką – tzw. „tom wierszy” – postanowiłem, że wykorzystam aktualny wolny czas – póki mam jeszcze jakieś oszczędności – i znowu spróbuję swoich sił w literaturze. Tym razem będzie to prawdopodobnie proza, w której na pewno odciśnie się styl Wychowanego. Miałem zresztą nawet pomysł na przedłużenie swoich fanpejdżowych wpisów w papierowej formie i stworzenie w całości trollerskiej książki pt. „Jak nie pisać o muzyce” (celowe nawiązanie do publikacji Filipa Szałaska). Nie wiem jednak, czy komuś chciałoby się to czytać w takiej wersji. WnT to przecież projekt mocno osadzony w realiach internetowych.

Wychowanego na Trójce założyłeś pod wpływem impulsu czy była to przemyślana decyzja?

Mam od lat w głowie pomysły na różne projekty – Wychowany był jednym z nich, ale nigdy nie wiedziałem, jak się za niego zabrać. Sam tytuł strony to zresztą powiedzenie, które zdarzało mi się używać mniej więcej od 10 lat – poznałem je od starszych kolegów, pracując w sklepie muzycznym w Gdyni. „Wychowanymi na Trójce” nazywali oni tych klientów, którzy przychodzili do nas po daną płytę tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rekomendowano ją w Najlepszym Kanale Polskiego Radia – a to poniekąd pokazuję skalę wyśmiewanego przeze mnie zjawiska. Do założenia peja popchnął mnie jednak impuls – o ile dobrze pamiętam, to był chyba nawet jeden z wpisów na Trzech Szóstkach wyśmiewający rockizm.

Czuję się więc poniekąd ojcem chrzestnym twojego przedsięwzięcia. A mógłbyś o radiowej Trójce powiedzieć coś pozytywnego?

Chciałbym zaznaczyć, że mój projekt nie jest de facto atakiem na radiową Trójkę – on wyśmiewa raczej pewną postawę, którą coraz częściej odnaleźć można także poza środowiskiem tzw. „muzycznych dziadów”. Wielu Wychowanych na Trójce widzę dzisiaj przede wszystkim wśród odbiorców rodzimego hip-hopu – dominującego obecnie gatunku w kraju. Tworzenie jakichś dziwnych hierarchii, traktowanie ewolucji muzyki w sposób linearny, a do tego swojego rodzaju muzyczny klasizm dominują wśród takich ludzi. Oczywiście, tak się złożyło, że twarzami owego „zdziadzienia” zostali redaktorzy z Myśliwieckiej – idealną egzemplifikacją tego, jak ukształtowali gust swoich słuchaczy, impregnując go na wszystko, co brudne, nowe i nieoczywiste, jest oczywiście Top Wszech Czasów.

Zresztą beka z tej listy przebojów, podobnie jak żarty na temat słuchaczy Stinga, trafiły już do mainstreamu, czego dowodem były jakiś czas temu nagłówki na Asz Dzienniku. Śmianie się z przysłowiowego Niedźwieckiego staje się więc coraz bardziej czerstwe (choć lektura ostatniego wywiadu z Marcinem Kydryńskim dostarcza niemałe pokłady świeżego lolkontentu, a może nawet wkurwu), dlatego obecnie próbuję bardziej zgłębiać rockistowski stan umysłu. Bo podejście typu „kiedyś to było” przejmowane jest przez kolejne pokolenia. Do tego wciąż zauważam próby nieudolnego snobowania się – myślę, że w świecie krytyki muzycznej powinien wręcz znaleźć się jakiś odpowiednik Andrzeja Ledera, który zastanowi się, dlaczego wielu Polaków (oczywiście to nie dotyczy z pewnością tylko naszego kraju) lubi stosować podziały wśród artystów na „panów” i „chamów”, co przekłada się także na podobną segregację ich odbiorców. W tym kontekście nie dziwią mnie takie postulaty jak ten zgłaszany przez ciebie: „Zdelegalizować Męskie Granie”. Bo wiem, że wielu odbiorców tej imprezy traktuje z wyższością chociażby słuchaczy trapu czy techno.

Nie zmienia to wszystko faktu, że kiedy zdarza mi się prowadzić samochód, zwykle – z braku alternatyw – ustawiam radio na częstotliwość, w której nadawana jest Trójka. Z pozytywnych rzeczy na temat tej stacji –  bardzo często swoją otwartością na nową muzykę zaskakuje mnie w swojej audycji Wojciech Waglewski. Zdarza mi się też słuchać Programu Alternatywnego Agnieszki Szydłowskiej. Do tego dochodzą odsłuchy Salonu Politycznego od czasu mocniejszego wejścia do Trójki prawicy – ale robię to z równie masochistycznych powodów jak oglądanie Wiadomości TVP czy TVP Info.

Twoja postać, oprócz kilku mocno absurdalnych momentów, wydaje się całkiem wiarygodna. Dużo trzeba słuchać Trójki, aby być w miarę na bieżąco i nie popełnić faux pas?

Tak jak wspominałem, zamiast na bieżąco parodiować wypowiedzi i postawy redaktorów (przecież te od lat są często niezmienne) staram się raczej zgłębiać stan umysłu modelowego Wychowanego na Trójce – podpuszczać go, stawiać w nietypowych sytuacjach (stąd cykl „Bestie”), konfrontować z nieznanym. Jedynym wyjątkiem jest oczywiście Top Wszech Czasów – wtedy staram się śledzić cały dzień to wydarzenie i wczuwać w tę komunię dusz.

Kiedy czytasz głosy oburzonych osób, które bardzo poważnie traktują to, co piszesz, nie masz czasami ochoty wstać i powiedzieć: hej, tylko sobie żartujemy?

Robienie sobie wyłącznie przysłowiowych „jaj” z ludzi nie do końca mnie zadowala. Czasami wręcz czuję się dziwnie, gdy widzę sympatyczną twarz w profilówce , która oburza się na moje słowa (tak było na przykład z Hirkiem Wroną zdegustowanym jednym z moich wpisów). Od początku chciałem raczej, żeby ten projekt ewoluował w coś więcej. To jedna z przyczyn, która odpowiada za to, że cała konwencja z czasem stała się grubymi nićmi szyta.

Zacząłem dbać o charakterystyczny styl wypowiedzi, zapędzać się w coraz bardziej absurdalne tezy; do tego doszła polityka – Wychowany musiał zostać KOD-owcem. I faktycznie, po jakimś czasie fanpejdż zamienił się w grono prześmiewców opowiadających sobie cały czas ten sam żart. Dlatego cieszy mnie jednak, że przy nowych wpisach dotyczących Kaza Bałagane i Wacława Zimpla pojawili się nowi czytelnicy, którzy nie zrozumieli, o co chodzi – to dowód na to, że Wychowany jeszcze się nie skończył. Ale nie może być takich „wkręconych” jednak za dużo – musi za mną stać ekipa, do której puszczam oko i która klepie mnie po plecach, łechcąc ego. Muszę wiedzieć, że to nie tylko czysty trolling, ale jakaś forma przedstawienia.

Co najczęściej irytuje odwiedzających? Przekręcanie nazwisk?

Myślę, że „radykalizm” i generalizowanie.

Masz ustalone jakieś granice śmieszkowania?

Zwykle kiedy piszę posta wychodzę z założenia, że „im grubiej, tym lepiej”. Im bardziej dany zwrot wydaje mi się obciachowy czy wręcz absurdalny, tym mniej się nad nim zastanawiam i od razu wykorzystuję go w tekście. Stąd też duża dawka przerysowanego klasizmu w wypowiedziach Wychowanego, bo ta postawa konstytuuje jego światopogląd i elitarne podejście do muzyki. Bez niego nie mógłby wygłaszać swoich tyrad. Ale Wychowany – w przeciwieństwie do klocucha – może obejść się bez rasizmu i seksizmu, więc tego celowo unikam. Stawiam po prostu na konserwatywną niby-ogładę.

Egzystujesz jako Wychowany… już dobre kilka lat. Miałeś taki moment, że chciałeś odpuścić?

Bywałe miesiące, w których rzadko umieszczałem wpisy – wynikało to głównie z tego, że przeprowadziłem się do Warszawy i zacząłem pracować w mediach. Przestałem mieć czas i energię na peja. Mocno zaniedbywałem Wychowanego, ale jego pozytywny odbiór w tzw. niezalowym środowisku dodawał mi pewności, żebym jeszcze próbował kontynuować ten projekt, bo nie wszystkie pomysły w jego ramach zrealizowałem. Do tego wcielanie się w tę postać pozwalało mi odreagować prywatne kryzysy emocjonalne lub urozmaicać czas podczas pobytu np. na Off Festivalu, kiedy robiłem swoje żartobliwe relacje.

Publika za tobą tęskni, gdy przez dłuższy czas nie zamieszczasz wpisów?

Nie są to masowe głosy, ale czasami widzę na swojej stronie komentarze sygnalizujące nową „aferę” lub wyrażające rozczarowanie, że od dawna milczę.

Jakie wiadomości najczęściej otrzymujesz na privie? 

Zwykle są to propozycje omówienia jakiegoś tematu od ludzi świadomych prowokacji, pisane oczywiście językiem Wychowanego. Ale kiedyś jedna młoda dziewczyna napisała do mnie (nieironicznie), że dzięki mojej stronie i rekomendacjom muzycznym poznała chłopaka, który odpowiedział na jej komentarz. Podobno mieli brać ślub, dostałem od niej serdeczne podziękowania.

Czy ktoś z Trójki kiedykolwiek się z tobą kontaktował?

Poza wspomnianym Hirkiem Wroną komentującym mój wpis, kiedyś bodajże jakiś dziennikarz pracujący dla Trójki zachęcał mnie (nieironicznie) do zapoznania się z jego książką o rocku.

I jak, przeczytałeś?

Nie, niestety nie zainteresowała mnie ta pozycja.

Miałeś propozycję wywiadu od medium, które traktowało Wychowanego na Trójce jak prawdziwą postać?

Nie, ale w zeszłym roku Off Festival chciał, abym zrobił konkurs z biletami, tylko – mam wrażenie – osoba, która kontaktowała się ze mną, chyba nie miała świadomości, jaki charakter ma moja strona, więc coś nie wyszło. Panie Rojka, liczę w tym roku chociaż na akredytację!

Wyobrażasz sobie, że mógłbyś udzielić takiego wywiadu?

Jasne, myślę, że mogłoby to być największe osiągnięcie Wychowanego od czasu, kiedy TVP Kultura odpowiedziała całkiem serio na jeden z moich komentarzy.

Jaka przyszłość czeka Wychowanego na Trójce? Nie kończą ci się pomysły?

Z pewnością trzeba będzie niedługo godnie ze sceny zejść, w końcu ile razy można opowiadać ten sam żart? Choć z drugiej strony – taki klocuch działa nieprzerwanie od chyba 6 lat i wciąż cieszy się ogromną popularnością. On jednak nie udzielał nikomu wywiadów, a ja u ciebie przetarłem ten szlak. Zobaczymy, jak będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.