Przegląd: polskie nagrania #3 (#3/18)

Skala ocen:

💥💥💥💥💥 – fantastyczne

💥💥💥💥 – bardzo dobre

💥💥💥 – niezłe

💥💥 – przeciętne

💥 – słabizna


ZaumneEmo dub (Czaszka Records) – “Basinski remiksuje Acronyma? Wciągające, liryczne, oryginalne.” – dwa lata temu rozpływałem się nad “Przeżyciami” Zaumne. A w tym roku jest jeszcze lepiej i chyba można już to powiedzieć bardzo głośno: Zaumne to światowa czołówka outsider house’u. Nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą, ale mam nadzieję, że po “Emo dub” nikt nie będzie miał wątpliwości. Korelacja pomiędzy melancholią a klubowym pulsem jest tutaj imponująca, niczym w najlepszych uk garage’owch wydawnictwach. Ręce same składają się do oklasków. 💥💥💥💥


Wrong Dials AMATEUR SHAMANISM (Pointless Geometry) – mam pewną zagwozdkę. Mega propsuję Pointless Geometry za to, że zdołali wypracować *swoje*, całkiem oryginalne brzmienie, wiążące ze sobą noise, techno i ambient, które dodatkowo zostało opakowane w ładną, łagodnie-soczystą szatę graficzną. Materiał Wrong Dials jest kolejnym elementem tej układanki, ale odczuwam niedosyt pod względem elementu zaskoczenia. Po dwóch pierwszych ścieżkach właściwie już wiadomo, jak będzie brzmiała reszta. Choć to muzyka – przynajmniej dla mnie – bardzo przyjemna, to trudno powiedzieć, czy w przyszłości szczególnie często będę wracał do “AMATEUR SHAMANISM”.  💥💥💥


Król Przewijanie na podglądzie (ART2) – warto było przesłuchać “Przewijanie na podglądzie” choćby ze względu na “przypominaj/CULPA” przywołujące duchy Roxy Music albo “z tobą/ DO DOMU”, które mogłoby stać się wielkim hitem na potańcówce w pięknie ulokowanym sanatorium. Art popowy minimal Błażeja Króla nie zawsze powala, czasami delikatnie irytuje, lecz koniec końców broni się podskórną nieoczywistością. Niby trójkacore, a jednak nie. 💥💥💥


Yes, I used to play tennisStandby Me – kiedy barokowy pop spotyka ~ grunge to… Ok, za bardzo nie wiem, bo nie mam okazji słuchać takich nagrań (jeśli w ogóle takowe istnieją). Pardon, nie miałem pojęcia gdzieś do czerwca – wówczas otrzymałem link do “Standby Me”.  Piotr Limonka & Michał Bartosik zmyślnie sobie radzą w tych osobliwych okolicznościach i można jedynie żałować, że nie do końca wykorzystują swój (niewątpliwy) potencjał w pisaniu przebojów, starając się usadowić nawet najlepszą melodię w otoczeniu nagłych zmian tempa. W tym przypadku: prościej = lepiej. W każdym razie radzę intensywnie obserwować Yes, I used to play tennis (miodna nazwa, btw). 💥💥💥


MonozaurDark Summer [EP] – polski soundtrack do “Stranger Things”? Widzę to. Na “Dark Summer” Monozaur stawiają na refleksyjny synthwave: emocjonalnie wylewny, poruszający i jednocześnie mało zaskakujący. Nie jest to mimo wszystko jakaś wielka wada w przypadku EPki; obawiam się tylko, że na longplayu mogłaby tu i ówdzie zakraść się lekka nuda. Nie ma co się jednak martwić na zapas. 💥💥💥


The LowestDoomed (Pasażer Records) – metaliczny, ciężkawy hardcore. Biorąc pod uwagę wokal i niektóre melodyjniejsze wstawki, mam pewne skojarzenia z debiutem While Shee Sleeps. W zasadzie mógłbym do tej wyliczanki dołączyć kompozycyjnie rozedrganie; jednych i drugich mocno nosi (tzn. Anglików już może nie, nie grają teraz nic ciekawego) i w każdym wałku podrzucanych jest co najmniej kilka pomysłów – rzecz jasna nie każdy z tych pomysłów jest udany i czasami korzystniej sprawdziłyby się proste środki wyrazu. Przy dokładniejszej selekcji mogło być rewelacyjnie – a jest nieźle. 💥💥💥


LiNRad (Czarna Kometa) – w oficjalnym opisie płyty można znaleźć taką informację: Lata 80’te spod znaku Simple Minds czy Talk Talk w psychodelicznym sosie? Może! Z tym może raczej bym się nie zapędzał, chociaż wątek Simple Minds ma nawet rację bytu. Z “Rad” jest trochę tak, że niby ejtisy, a klimatycznie jednak najntisy (zwróćcie uwagę na szczególnie mocno wysunięty – i mało spektakularny – wokal oraz do przesady radiową produkcję) – i w sumie nie wiem, czy to takie dobre posunięcie. Jakby okroić ten materiał do ośmiu ścieżek byłoby bardzo spoko. 💥💥 1/2


Vittuma Emotives – o swoim solowym projekcie wokalistka (i producentka) hardcore’owego Løvte mówi, że to emoelektronika. Jest w tym pewna myśl, aczkolwiek “Emotives” prędzej starałbym się skojarzyć z twórczością Holly Herndon. Vittuma, podobnie jak Holly, nagrywa piosenki, które w końcowym rozrachunku rozpadają się na setki kawałków. Różnica polega na tym, że Herndon w jednym momencie chce być minimalistyczna i maksymalistyczna, zaś Vittuma stawia wszystko na oszczędność wyrazu i atmosferę. Całość zatem wydaje się mocno osobista – a z takimi wydawnictwami jest tak, że jeśli nie załapiemy jednego czy drugiego motywu, to będziemy mieć problemy, żeby docenić resztę, i niewiele zmienić może godne podziwu zaangażowanie artystki właściwie w każdy dźwięk oraz słowo. Przyznaję: nie wszystko łapię. 💥💥 1/2


Neal CassadyLater Than You Think (Music is the Weapon) – w tym roku znacznie rzadziej zachwycam się wydawnictwami Music is the Weapon (w 2017 było rewelacyjnie: Lastryko, Kempa/Lubiewski (!), Lonker See, Leśniewski/Nowacki, Królestwo). Nieprzypadkowo o tym piszę w kontekście “Later Than You Think” – nie potrafię się na tym albumie odnaleźć. Neal Cassady, jak na MitW przystało, próbują swoich sił w psychodelii, natomiast podstawą właściwie wszystkich kompozycji są hard rockowe & bluesowe naleciałości. Nie twierdzę, że to źle, pewnie jest zapotrzebowanie na takie granie, ale mnie to nie rusza.  Świetna okładka, parę niezłych motywów (np. ładny riff w “Seclusion” czy pustynny vibe “Wait for Summer“) i tyle. 💥💥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.