Wywiad: Wczasy

Przemiła rozmowa z Bartłomiejem Maczalukiem i Jakubem Żwirełło z formacji Wczasy.


“Gdyby nazwę duetu potraktować poważnie, mogłabym powiedzieć, że były to najgorsze wczasy w moim życiu – coś jak turnus w postpeerelowskim ośrodku, z łuszczącą się farbą na ścianach i zimną rybą w stołówce. W dodatku z fatalną pogodą, jaka najczęściej zdarza się akurat w środku lipca nad polskim morzem” – tak napisali o was na kultura.poznan.pl. Widać, że autorka relacji z koncertu nie ma o Wczasach zbyt dobrego zdania, ale czy nie sądzicie, że te słowa w pewnym sensie można odebrać jako pochwałę?

Nie wiemy, czy jako pochwałę, ale dla nas nie było w tym nic negatywnego, taka jest prawda. Nie uciekamy od post peerelowskiej rzeczywistości. Poza tym, te ośrodki wypoczynkowe, do których odwołuje się autorka, to często niezły design, pomysłowe i przemyślane planowanie przestrzenne, ładne funkcjonalne meble oraz smaczna rybka bez konserwantów. Ucieszyła nas ta relacja, śmiechom nie było końca.

A teraz z chęcią byście pojechali do takiego ośrodka? Np. dwa tygodnie urlopu z ładnymi, funkcjonalnymi meblami?

Oczywiście. Byłyby to na pewno udane wczasy w czasie.

Obawiacie się, że Wczasy mogą zostać zinterpretowane jako projekt kabaretowy? Projekt, gdzie są kolesie, którzy zawsze muszą powiedzieć coś śmiesznego?

Skłamalibyśmy mówiąc, że nie zastanawiamy się nad tym, jak to, co robimy, zostanie odebrane. Myślimy o tym, ale nie przejmujemy się tym, bo nie dążymy do spełnienia niczyich oczekiwań, nie kalkulujemy. Tacy jesteśmy, a śmieszkowanie to nasz filtr na rzeczywistość, upust temu dajemy głównie w naszych filmach promujących najbliższe koncerty, zapowiedziach płyty, czasem również na samych koncertach. Muzyka nie ma kabaretowego zacięcia, przynajmniej my sami tego tak nie odbieramy. Jest w niej na pewno dystans do rzeczywistości, trochę ironii i sarkazmu (np. utwory “Ryszard” lub “Prince i Bowie”), ale nie nazwalibyśmy tego kabaretem. Muzykę traktujemy w 100% na serio, siebie samych niekoniecznie.

W jaki sposób publika was odbiera? Kto z reguły chodzi na koncerty Wczasów?

Wiek na koncertach to 18-40, a może nawet i 50-60, bo byli nasi rodzice. Na koncerty przychodzą głównie ludzie dorośli, kilka razy wśród publiki były także dzieci, trafił się też jakiś pies. Spotykamy się z raczej pozytywnym odbiorem. Oczywiście dużo też zależy od miejsca. Najbardziej lubimy małe sale, w których czujemy bezpośredni kontakt z publicznością – łatwiej wtedy wyzwolić z siebie energię (pozdro Radek Soćko, tegoslucham.pl – Klub Storrady/Szczecin). Ostatnio na koncercie w Chmurach, czyli jakiś tydzień po wydaniu płyty, ludzie znali już teksty i pomagali nam śpiewać. To było super. Teraz w Poznaniu graliśmy koncert na naszej sali prób, dla ok. 50 osób na małej przestrzeni 16m2 i to był już prawdziwy ogień. Często słyszymy od ludzi, że materiał na koncertach wypada lepiej niż na płycie i bardzo dobrze, bo motywuje nas to do grania większej ilości koncertów.

Chcielibyście grać kiedyś na stadionach, czy już do końca pozostaniecie w klubach?

Warto próbować nowych rzeczy, więc czemu nie. Wyobraź sobie: obracająca się okrągła scena, nad nią okrągła kładka, tancerze i tancerki, sekcja akrobatyczna, pirotechnika, lasery – multimedialne szoł za miliony monet. Byle nie na Stadionie Narodowym, bo koncerty brzmią tam fatalnie. Chociaż z drugiej strony, przy spektaklu z takim rozmachem, mało kogo z publiki interesuje samo brzmienie muzyki. Przygotowanie oprawy powierzylibyśmy oczywiście ekipie odpowiedzialnej za zorganizowanie imprezy otwarcia okrągłej kładki w Rzeszowie. Tak by to mniej więcej wyglądało:

Nie ukrywam, że po przesłuchaniu ubiegłorocznej EPki mocno czekałem na wasz album. Od samego początku spodobało mi się, że chwalicie ‘zwyczajność”. Nie sądzicie, że w Polsce nadzwyczajność jest przereklamowana?

Wydaje nam się, że to nie jest tylko kwestia polska. Jest ogólna propaganda sukcesu, która znajduje odzwierciedlenie m.in. w różnych social media, gdzie ludzie mają napinkę na tworzenie wyidealizowanego obrazu siebie oraz chociażby w popularnych ostatnio poradach trenerów rozwoju personalnego (kołcz Majk, na pewno czytujesz 3 szóstki, pozdrówki, nagramy coś wierzę). Wszystko to jest dla nas śmieszne i nieprawdziwe. To będzie truizm, ale życie tak nie wygląda. Wyrażamy temu sprzeciw nie tylko w muzyce, ale też w naszych klipach kręconych na taśmach VHS. Stajemy w opozycji do wymuskanych klipów hi-fi z ładnymi ludźmi i wystudiowanymi ruchami w slow-motion. Życie jest brudne, a czasem pokracznie śmieszne i przejaskrawione, tak jak filmy na starych taśmach VHS. Choć nie jest wykluczone, że w przyszłości pojawią się klipy w innej technologii, bo planujemy kolaboracje z innymi filmowcami.

Czyli poniekąd jesteście dźwiękową pocztówką Magazynu Porażka?

Możemy nią być. Magazyn Porażka jest w porządku, nawet udostępniał u siebie na FB “Dzisiaj jeszcze tańczę”, więc odbieramy to jako duży komplement. Moglibyśmy być w jednym zestawie pocztówek Magazynu Porażki z zespołem Kamila Fajfera – Bastard Disco. Dorzućmy jeszcze do tego miksu innych, np.: Młodego Pi, Legendarnego Afrojaxa, Zwidy, Jesień, The Spouds, coś z Polonii Disco, Nagrobki, Piernikowskiego. Znalazłoby się na pewno więcej polskiej muzyki w temacie. Kamil – może czas na składankę, albo chociaż jakąś playlistę?

Można powiedzieć, że Wczasy są slackerskie?

Jeśli rozumiesz przez to brak spinki i luz, to chyba tak, mamy osobowości slackerów. Czasem wychodzi to w muzyce, szczególnie na koncertach. Choć trzeba przyznać, że nasz debiut LP, w porównaniu do EPki z instrumentalami skomponowanymi i nagranymi przez jeden weekend, jest dużo bardziej przemyślany i dopracowany. Chyba można nawet powiedzieć, że wyszedł nam album koncepcyjny, chociaż nie planowaliśmy tego. Akurat tak się złożyło, że utwory, które nagraliśmy, naturalnie poukładały się w spójną całość i stworzyły jakąś historię. Chcieliśmy uniknąć przeintelektualizowania, polegaliśmy na intuicji, nie na chłodnej kalkulacji, a to chyba jedna z domen slackerów.

Nie obawiacie się, że aktualny wizerunek Wczasów jest tak mocno do was przyklejony, że jak będziecie chcieli nieco zmienić styl, to stracicie widownię?

„Wizerunek” brzmi jakbyśmy byli jakimś produktem dużej wytwórni, a tak nie jest. Jesteśmy sobą, jeśli się zmienimy na lepsze lub na gorsze, to nadal pozostaniemy sobą. Może łatwiej byłoby nam odnieść się do stylu naszej muzyki niż do wizerunku. Póki co jedną zmianę brzmienia mamy za sobą, bo przecież między EP „1000 problemów” a LP „Zawody” jest dość znaczący skok stylistyczny. Nie dotarły do nas jeszcze jęki zawodu. Poza tym, z takim tytułem płyty, jeśli ktokolwiek się na nas zawiedzie w przyszłości, to przynajmniej wszystko będzie spójne, a my będziemy mogli powiedzieć, że ten zawód był planowany.

Na potrzeby opisu “Zawodów” ukułem termin “stare Kombi gra coldwave”. Coś w tym jest, czy raczej zasłoniliście twarz dłońmi z zażenowania, gdy to przeczytaliście?

W ogóle nas to nie zdziwiło i nie zażenowało. Nawet nieźle trafiłeś, bo w naszym info prasowym (które być może do Ciebie nie dotarło) piszemy o echach starego Kombi w oryginalnym składzie. Bardzo lubimy muzyczkę z czołówki do 5-10-15 albo utwór „Królowie życia”, rozważamy nawet zrobienie coveru na koncerty.

A oglądaliście kiedyś program “Królowe życia”? Totalnie wyobrażam sobie Wczasy w czołówce.

Nie mamy telewizji i nie wiemy co to za program, ale jeśli znasz producentów, to możesz im przekazać, że chętnie użyczymy kawałka do czołówki. Najlepiej jeszcze, żeby serial leciał w primetime, codziennie, przez przynajmniej 20 lat – wtedy zrealizujemy nasze marzenia: odkręci się kurek z tantiemami i nie będziemy już musieli pracować.

“Zawody” trafiły do katalogu Thin Man Records. Jak doszło do współpracy?

Przesłaliśmy płytę mailem do CEO – Roberta Przyszlaka, on posłuchał i powiedział, że “bardzo mu weszła” i chciałby ją wydać. W tym miejscu chcielibyśmy wspomnieć o ważnej roli Błażeja Króla i Błażeja Szkudłapskiego, którzy przypominali Robertowi, żeby nie zapomniał tej płyty przesłuchać.

Jak mogłyby potoczyć się wasze losy, gdyby Robert jednak płyty nie przesłuchał?

Pewnie bujalibyśmy się długo szukając innego wydawcy, a skończyłoby się na wydaniu w naszym własnym labelu na specjalne okazje (Placid Person Records). Materiał by zdążył się zakisić, a my nie trafilibyśmy z nim na odpowiedni dla nas samych moment. Może wtedy udałoby się wydać płytę w labelu Trzech Szóstek ze skromnym nakładem CD-R DIY, o ile w ogóle byś nas chciał.

Dla odprężenia proponuję mały eksperyment społeczny: wyobraźcie sobie, że dzwoni do was dziennikarz z “Teraz Rocka” i chce, żebyście w pięciu zdaniach opowiedzieli o “Zawodach”. Co mówicie? Zamiast “Teraz Rocka” może być “Metal Hammer”.

Powinniśmy tutaj udzielić zabawnej odpowiedzi stylizowanej na recki z Teraz Rocka, ale ten styl jest niepodrabialny, więc wysłalibyśmy mu po prostu nasze standardowe info prasowe, czyli:

Płyta „Zawody” to wybuchowa mieszanka stylów i gatunków, amalgamat tradycji i nowoczesności polany rasowym rockowym sosem. Automat perkusyjny z powodzeniem zastępuje garowego i, co ciekawe, zawsze trafia w punkt. Syntezatory składają hołd najlepszym melodiom na laserowej harfie Jeana-Michela Jarra, wiosła pokazują zepellinowski pazur i zapraszają w podróż schodami do nieba. Wokaliści walą teksty prosto z serducha, śpiewając z prawdziwym rockowym wygarem, nie biorą jeńców, pompując testosteron prosto do trąbki Eustachiusza. Słuchając „Zawodów” czujesz się jakbyś biegł życiówkę – 38km w 10 minut, na uszach masz słuchawki, a w nich gra płyta ROCKu.

Jaka jest wasza playlista podczas jeżdżenia po Polsce w ramach tras?

W naszej furze możemy odtwarzać jedynie CD Audio, brak wejścia AUX sprawia, że świat streamingu jest przed nami niestety zamknięty, a radio nie odbiera zbyt dobrze, bo skradziono nam antenkę. Potwierdza się nasze slackerstwo, bo rzadko chce nam się nagrywać nowe płyty CD-R, więc z nowości, to raczej kupujemy płyty na koncertach, a najczęściej korzystamy z własnych zakurzonych kolekcji płyt CD. Kilka najczęściej odtwarzanych ostatnio w trasie: Żółte Kalendarze, Good Night Chicken, LiN, Lastryko, UL/KR, Protomartyr, Preoccupations, SorjaMorja, Frank Ocean, Rzabka, Dinosaur Jr, Sebadoh, Kristen, Ewa Braun, Piernikowski, KendrickLamar, Animal Collective, Deerhunter, LCD Soundsystem, Homeshake, The Sea &Cake, David Bowie, ChadVangaalen, Television, John Maus, Ariel Pink, Diiv, Can, Modest Mouse.

Rzabka spotyka Can. I wszystko jasne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.