Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#5/2018)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


BlokowiskoBlokowisko [EP] 💥💥

Coś dla fanów Killed to Death: industrialny coldwave z neofolkową domieszką (to akurat bym sobie darował). Szarobure piwniczne przeboje.


Fischerlegroove 7 💥💥💥

Hubert Zemler groove 8 💥💥 1/2

Dwa świetne wydawnictwa z Outlines. Czyli co się stanie, gdy Fischerle i Humert Zemler zagłębią się w footwork. Zemlerowy groove nie jest najłatwiejszy do pierwszego użytku: musi upłynąć trochę czasu, aby minimalistyczne, nienormatywne 160bpm miało szanse was pochłonąć. Dzieło Fischerle ma już raczej future garage’owy groove – i tutaj klimat i niedopowiedzenia przejmują dowodzenie. Z tego tez względu trochę bardziej lubię ‘siódemkę’.


8rolek78_4-1-8)time_bending 💥💥

 Piotr Połoz1 Drop of Autumn 💥

 RSS B0YS L0ST TRCKS 💥 1/2

 Rużawwybrane utwory otaczające 💥💥

Mik Musik przeżywa kolejną młodość. I już nawet nie chodzi o powyższe albumy; chodzą słuchy, że w najbliższym czasie w Miku pojawią się nowi, bardzo mocni zawodnicy (zresztą Rużaw jest poniekąd zapowiedzią tego). Ale skupmy się na teraźniejszości.

“78_4-1-8)time_bending” to zbiór ośmiu dwuminutowych numerów, gdzie Bartek Kujawski snuje zaczarowane i zupełnie pokręcone glitchowe historyjki – w połowie taneczne, w połowie kontemplacyjne. Przyznam, że czasami siadała mi pikawa.

Z “L0ST TRCKS” RSS B0YS jest taki myk, że zniknie, kiedy zostaną wyprzedane wszystkie… naszywki (info na bandcampie). Tak więc jeśli jesteście fanami, to musicie się spieszyć. Sam album może nieszczególnie powala, ale wiecie: fajnie też poznać RSS B0YS od tej minimalistycznej, refleksyjnej (?), nie do końca dopieszczonej i przygotowanej strony.

W przypadku Piotrka znacznie bardziej przypadł mi do gusty “Shameful Hatred”, materiał wydany kilka miesięcy temu. Sęk w tym, że “1 Drop of Autumn” – tak czuję – zanadto tłumi przebojowość, w której Pan Połoz jest naprawdę niezły, co już wcześniej udowodnił. Dobra szurpata techniawa z nie do końca wykorzystanym potencjałem.

I właśnie, Rużaw. Ten koleżka… wow, czego ten koleżka właściwie nie robi. Sączy na lewo i prawo glitchem, każdą sekundę maksymalnie “utrudnia”, wtrąca milusie melodyjki tylko po to, aby później wepchnąć nas w ramiona niepewności. Rużaw łazi po mieszkaniach z zaginionymi dźwiękami i daje im drugie życie. “wybrane utwory otaczające” bolą, ale któż nie lubi takiego bólu.


Ogden’ss/t EP 💥💥 1/2

Spadło to na mnie znienacka. Znakomity, piwniczny noise rock (ze stonerowymi opiłkami), zgrabnie łączący melodie z chaosem. Jest ogień, jest klasa. Radzę bacznie obserwować następne poczynania Ogden’s.


MazuttiKształt jazzu, który ma dojść (Lado ABC/Positive Regression) 💥💥

Rzut oka na okładkę i – no tak – znów te Problemy polskiego rynku muzycznego. Tam pełna powaga, tutaj to samo; tam miłość do polskiego języka, tutaj to samo etc. Poważnie więc rzecz biorąc stwierdzam, że to bardzo fajne, barwne, skwaszone (i pomylone) techno, które ciągnie do piosenek. Gdzieniegdzie pojawiają się skrawki wokalu i nawet doszedłem do wniosku, że mógłby ktoś w Mazutti śpiewać na stałe (w sensie nie róbcie tego w przyszłości; chodzi o to, że wyobrażenia są spoko, nie rzeczywistość). Miło spędzam czas przy tych kawałkach, zatem dziękuję bardzo.


PsychocukierAntypody Umysłu (Nowe Nagrania) 💥💥

– Bedę grał na Tauronie w tym roku.
– Ale na czym będziesz grał? Na Tauronie? To jest trudny instrument.

Jedenaście lat temu mieszkałem przez kilka miesięcy w Łodzi. Z tego okresu mam sporo wspomnień (właściwie wszystkie przykre), a żeby jeszcze było ciekawiej pamiętam także różne mało istotne sprawy – tak jak np. że wówczas całkiem sporo osób jarało się “Małpami Morskimi” Psychocukru. Choćby się paliło i waliło nie było najmniejszej szansy, abym mógł wtedy to pojąć. Teraz, w 2018, słucham “Antypodów Umysłu” i zastanawiam się, czemu tak to się wszystko potoczyło. Mój głęboki wniosek jest taki, że byłem większym dzbanem niż aktualnie; a skoro niby teraz jest lepiej, to mogę już powiedzieć, że Psychocukier dobrze znać i nawet dobrze słuchać. Szczególnie jeśli szukacie zdołowanego, “pustynnego” rock’n’rolla utulonego psychodelą, gdzie wzruszenia przeplatają się z barowymi opowiastkami. Można jedynie żałować, że tak krótko trwają “Antypody…” – w momencie całkowitego wkręcenia się w klimat zapada ciemność i jednak pojawiający się niedosyt wpływa na końcową ocenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.