Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#4/2019)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


Mucha Ladaco Demo

💥💥

Bezładny, szarpany lo-fi noise rock. Klimaty zawadzające o no wave, chociaż z drugiej strony jest w tym niemało melodyjnych momentów.


Nac/Hut ReportWszystko Jeszcze Jest (Crunchy Human Children Records)

💥 1/2

Kołysanki opatulone szumem. Hipnotyczny i rozbrajający materiał, świetnie wykorzystujący wszystkie zalety monotonii.


Mołr DrammazSongs about Space and Bread (Mik Musik)

💥💥

Pewnie majaczę, ale podskórnie wyczuwam w tym inspiracje klubową dekonstrukcją. W każdym razie ze świecą szukać drugiego takiego polskiego wydawnictwa łamiącego tyle techno schematów. Chyba że w katalogu Mołr Drammaz.


Deus MortemKosmocide (Malignant Voices)

💥💥💥

Co za dobroć. Przebrzydle melodyjny black metal odnajdujący bliski perfekcji balans pomiędzy ciężkością a naturalnym drygiem do tworzenia gitnych piosenek. Szybkie toto, wpadające od razu do łba, pełne pasji i soczyście brzmiące. Deus Mortem grają tylko w najfajniejszych lasach.


LastrykoTętno Pulsu

💥 1/2

Początkowo nieco ze smutkiem przyjąłem fakt, że Lastryko (na razie?) porzucili psych popową konwencję na rzecz space rockowych improwizacji, ale nie ma co się smucić. “Tętno Pulsu”, w porównaniu z debiutem, nie jest znacznie słabsze – po prostu nie dostarcza aż tylu pozytywnych wrażeń.


Judy’s FuneralTrzôsk

💥💥💥

Doskonałe utwory przeżarte noise rockową zgnilizną: ciężkie, bzyczące, ultra klimatyczne i naturalnie świetnie brzmiące, z post-punkowym vibe’em. Apokalipsa.


Janusz Jurga HYPNOWALD (Opus Elefantum Collective)

💥💥

Po mocarnym debiucie “Duchy Rogowca” czas na chwilę zadumy. “HYPNOWALD” powtarza schematy wypracowanego wcześniej brzmienia leśnego techno – i bardzo spoko, ponieważ w tej powtórce jest wyczuwalna próba odnalezienia nowych pierwiastków. Jestem jednak przekonany, że to tylko okres przejściowy i że na trzecim materiale będzie już rozpiździel.


Ascending OrderPeace Be With U (enjoy life)

💥 1/2

Dyskretnie sączący się, niczym zgrabnie przygotowany drink, new age’owy ambient. O takiej muzyczce czasem mówię, że jest hamakowa; krótka drzemka przy tak rozkosznie pobrzmiewającym muzaku to ZŁOTO.


Bastard Disco China Shipping (Antena Krzyku)

💥 1/2

Lubię “Warsaw Wasted Youth”, długogrający debiut Bastard Disco z 2017. Zresztą [chyba] nie tylko ja: odniosłem wrażenie, że na polskiej gitarowej scenie kolesie wywołali furę zamieszania. Nie ma co lać wody, “Warsaw Wasted Youth” sprytnie nawiązywało dialog pomiędzy indie rockiem a post-hardcore’em, BD byli prawie tak dobrzy jak The Spouds. “China Shipping” uderza w ciut inne nuty, porzucając hardcore’ową ornamentykę i skupiając się na turbo Built to Spillowych pioseneczkach z takim grunge’owym jebnięciem. I git, na koncertach pewnie będzie ogień, wszyscy pozostaniemy w trybie zadowolenia. Co do materiału stricte studyjnego, to czuję minimalny niedosyt, głównie spowodowany mało wyrazistą i jednostajną produkcją.


Ewa JustkaAcid on Acid (New York Haunted)

💥💥💥

Energetyczny, monotematyczny, charczący, schizoidalny acid. Totalnie w moim guście.


lilgvbi i hAve nO mOutH anD i mUsT sCreAm (enjoy life)

💥

Piwniczy trap – czasem emo, czasem horrorcore. Kompozycyjnie wyczuwam tu jeszcze pewne braki, ale klimatycznie jest już doprawdy przyzwoicie. W podziemiu jedna z ciekawszych (hh) rzeczy z ostatnich miesięcy.


DJ WIESZCZBACruel Intensions EP (audile snow)

💥 1/2

Dub, industrial – przygniatające i zarazem klimatyczne techno. Sprawdzi się i w ciemniej uliczce, i także wtedy, gdy zgubicie się nocą w lesie.


Ashes Ashes (Malignant Voices)

💥💥 1/2

Malignant Voices powoli wyrasta na jeden z moich ulubionych labeli w tym roku. Świetne “Kosmocide” Deus Mortem, a teraz “s/t” Ashes . Jakościowo są to podobne nagrania (czyli mówimy o bardzo wysokiej klasie), muzycznie nieco inne. “Kosmocide’ gnało przed siebie, zaś “Ashes” eksploruje wolniejszy i chyba jeszcze mocniej melodyjny black metal, do tego znacznie częściej uśmiechający się do grania spod znaku “atmospheric”. Gratsy, zrobiliście mi niedzielę.


Legendarny Afrojaxanarcho porno gran turismo (Wytwórnia Krajowa)

💥💥 1/2

Afrojax jest ważny dla polskiej muzyki – tak samo ważny jak Jerzy Grunwald. Ten nieokrzesany, niby młodzieńczy i samozwańczy raper znów jest ostry niczym używana od dłuższego czasu żyletka. “anarcho porno gran turismo” wzrusza, porusza, ale przede wszystkim obrzydza i wywołuje takie reakcje, których wolelibyśmy zdecydowanie uniknąć, a na pewno w ciągu dnia. Kontrowersje kontrowersjami, tylko wiecie – to ultra przebojowy materiał, ciężki do zapomnienia.


Mazut Promień (Positive Regression)

💥💥

Kolejny etap w historii Mazutu: kompaktowy acid eksplorujący ładne, nieco oldschoolowe melodyjki. Minimalnie bardziej preferuję industrialowe naparzańsko, ale taką przyjemną produkcję również propsuję.


Obiekty Czarne Miasto (Instant Classic)

💥

Jarałem się EPkami (“Midnight City” i ” Sun City Jam”), długograjem już kapkę mniej. Jeśli wcześniej Obiekty trudno było okiełznać w znarkotyzowanym jam-space-psych rockowym anturażu, tak teraz do głosu doszedł spokój & opanowanie. Czasami miałem wrażenie, że zrobiło się aż za spokojnie, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że dzięki temu “Czarne Miasto” ma szansę dotrzeć do większej grupy odbiorców.


Non Violent CommunicationObserwacje (Audio Cave)

💥 1/2

Mrocznawy nu-jazzik bez pretensji do przekraczania granic, za to z ambicjami stworzenia zmyślnego dzieła wywołującego ciarki nawet w upały.


CZECHOSLOVAKIA HVST

💥 1/2

Post-Ściankowe granie z grunge’owym posmakiem. Wcześniej z CZECHOSLOVAKIA miałem lekki problem, bo brakowało mi po prostu dobrych piosenek – teraz da się wyczuć, że mocno nad tym pracowano. I są efekty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.