Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#3/2018)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


PRO8L3MGround Zero (mixtape)

Singlowo PRO8L3M trafia do mnie niemal w 100%. Emocje delikatnie opadają, gdy chłopaków słucha się na dłuższym dystansie. Nie twierdzę, że jest źle, wręcz przeciwnie – mało kto przecież daje radę na odcinku ponad dwudziestu ścieżek. Ot, po półgodzinie monotematyczność niektórych (wiadomo_jakich) tematów daje się we znaki, chociaż przez cały czas swoje robią synth-dream-ambientalne podkłady. Są momenty, jest dobro, jeszcze przydałaby się kropka nad i.

💥 1/2


młody pi zdycham powoli ale konsekwentnie [EP]

„Pierdolę jakieś smuty jak Mark Kozelek” – ta jedna linijka mówi wszystko o „zdycham powoli ale konsekwentnie„. Młody pi, zresztą tak ja cała Fantomowa Erekcja, bez większego odpoczynku odbija się od emocjonalnych rozkmin, żeby za chwile uderzyć całym ciężarem w ironicznie (fragmentarycznie sarkastyczne) tony. Beaty są bardziej stabilne (jeśli można to tak ująć) – oddychają eterycznym dymem, mają w sobie dream popowe zawiesiny i cząstki r&b. Uczciwie trzeba jeszcze dodać, że całość ma pewną niedofinansowana manierę. Ale w tym urok.

💥💥


New PeopleNew People (Agora)

W jednym z odcinków „Za chwilę dalszy ciąg programu” Wojciech Mann, przedrzeźniając ówczesny festiwal w Opolu, wykrzykiwał do mikrofonu „coś za wesoło tutaj”. I tak zastanawiam się, czy New People nie są dla mnie za weseli, zbyt wiosenno-letni i beztroscy. Ale chyba nie, bo bez turbulencji spędziłem czas słuchając długogrającego debiutu. Oprócz atakujących nas zewsząd promieni słonecznych „New People” jest gwarantem kilku doprawdy soczystych hooków i całkiem wysmakowanych (jak na mój gust czasem aż za bardzo – w sensie, że niekiedy grupie aż za bardzo się chce) aranży. Preferowałbym tutaj mniej progowe podejście w deseń Junior Senior, ale spoko. Więcej niż dobry indie pop.

💥


Lonker SeeOne Eye Sees Red (Instant Classic)

I bądź tu mądry: czy brak elementu zaskoczenia musi automatycznie oznaczać coś złego? Jeśli słyszeliście poprzednie nagrania Lonker See, to „One Eye Sees Red” raczej nie rozerwie was na strzępy. Może to dobrze; szkoda by było przegapić, jak zmyślnie (i łagodnie) ewoluuje cała ekipa, doszlifowując – nie bójmy się tego powiedzieć – swój styl. Styl pełen wdzięku, przestrzeni kosmicznej, psychodelicznych, jazzowych, na poły surrealistycznych jamów, które równocześnie zaspokajają potrzebę doznania nośnych motywów i motywików (tego bardzo mi brakuje w ostatnich produkcjach Instant Classic). Cały czas jest bardzo fajnie. Pytanie tylko, czy w przyszłości coś jeszcze w tym zakresie Lonker See zdołają powiedzieć, ale aktualnie nie wiem, czy jest sens, aby tym się martwić.

💥 💥


SynySen (Latarnia)

Nie łapię „Orientu”, za to „Sen” chwytam tak mocno, że nic więcej nie potrzebuję kładąc głowę na poduszkę. I wiem, że teksty Synów są bardzo ważne w kontekście ich twórczości, nie powinno się ich ignorować, ale ja tak trochę robię – traktuję je na zasadzie tła, może „kolejnego instrumentu”. I tak przez cały czas buczą mi w słuchawkach białasy w różnych konfiguracjach w otoczeniu morderczo udanych darkwave’owych (?!), industrialnych, apokaliptycznych bitów. Ej, to jest naprawdę wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Bardzo szanuję.

💥💥 1/2


KozaLoty [EP]

Jakie loty ma Koza? Powiedziałbym, że to chillout w slo-mo. Minimalnie jazzujący, nieco ambientalny, zagęszczony lirykami siekającymi umysł, gdy ten nie jest poddany żadnym używkom. Tym samym cały ten odprężający anturaż tak naprawdę prowadzi do dreszczy i podskórnego wrzenia. Szczególnie, że „Loty” nie mają w mają w pełni profesjonalnego brzmieniowego dopieszczenia – ale akurat zaliczam to na spory plus. Trzeba bacznie obserwować Kozę.

💥 1/2


VAPaide & Fischerle presents Doubts 2 (Pawlacz Perski)

Z niezalowego punktu widzenia można mówić o arcyciekawym wydawnictwie. Druga część „Doubts” polega na próbie poszerzenia/ulepszenia definicji footworku. Tak trudne zadanie powierzono osobom, które z footworkiem do tej pory nie miały zbyt wiele wspólnego (mowa np. o projekcie Mchy i Porosty czy Macieju Maciągowskim) i nie czują szczególnego związku z wcześniej opracowanymi zasadami gry. Naturalnie jest to eksperymentowanie na żywym organizmie, ale – przynajmniej dla mnie – nieoczekiwanie „Doubts 2” ma przejrzystą konsystencje i z łatwością może dotrzeć do szerszego grona słuchaczy. Za to należą się spore propsy, bo najprzyjemniej redefiniuje się wspólnie, a nie za zamkniętymi drzwiami.

💥💥


Nanook of the NorthNanook of the North (Denovali)

Nie ma co zgrywać, że wobec wspólnej płyty Piotra Kalińskiego (Hatti Vatti) i Stefana Wesołowskiego nie było żadnych oczekiwań. Kiedy do stołu zasiadają dwie tak utalentowane persony, można jedynie się zastanawiać, jak dobry będzie efekt końcowy. Zapewne dla twórców to trochę niewygodne i woleliby startować z czystą kartą, ale tak się (raczej) nie da. W każdym razie „Nanook of the North” wobec tych oczekiwań wychodzi zwycięsko, chociaż nie jest to wygrana bezdyskusyjna. W tym technoidalnym ambiencie dzieją się przede wszystkim rzeczy ładne i zarazem melancholijne, niekiedy elegijno-klubowe (hm). Słuchając za pierwszym razem rzuciłem w myślach, że materiał pewnie nagrywano w Islandii i… No tak, to ma sens, nie było to błyskotliwe odkrycie z mojej strony (chociaż chciałbym, żeby było). Schludne, wciągające, acz mało odkrywcze dzieło.

💥 1/2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.