Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#2/2018)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


Rycerzyki Kalarnali (Thin Man)

„Kalarnali” spełnia jedno z moich marzeń, aby na polskim poletku pojawiało się jak najwięcej (indie) popu zahaczającego o psychodelię, prog i synthy (najlepiej równocześnie) z mocnymi refrenami. No ok, może chcę za dużo, ale spójrzcie: Rycerzyki to potrafią. Na dodatek wybrali fajny moment, gdy tęsknota za słońcem jest najsilniejsza. Świetna, lekka i wyrafinowana robota. (A „Czerwiec” to murowany hit).

💥💥


ehh hahah netia genialna rozmowa z klientem (Audile Snow)

Radzę czujnie obserwować poczynania ehh hahah – jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości z rąk tego koleżki powstanie materiał, który wstrząśnie podziemiem. „netia genialna rozmowa z klientem” jeszcze takim albumem nie jest, lecz daje już pewne świadectwo wysokich skillów tego, huh, memicznego artysty. Tylko wiecie, gdzieś ten motyw że „nie do końca na serio” dotyczy samej otoczki, nie zaś sfery stricte muzycznej, nawet jeśli niektóre partie brzmią absurdalnie. Jest to jednak absurd nad wyraz frapujący: omawiane wydawnictwo doprowadza ambient do noise’owego wrzenia, gdzieniegdzie utykając quasi cloud rapowe i new age’owe (?) dygresje. Tak się można bawić.

💥💥 1/2


Złota jesieńw tobie nie jestem sobą (Lado ABC)

Czy lubię nową Złotą Jesień? Tak. Czy się zachwycam? Hmm, z tym bywa różnie, ale owszem, zdarza się. Aktualnie Złota Jesień brzmi niesamowicie oryginalnie. Pewnie znajdziecie multum podobnych noise/avant rockowych projektów, ale „w tobie nie jestem sobą” jest doprawdy I N N E. Mocno poszerzony skład sprawia, że w tym wszystkim jest jeszcze więcej rozgardiaszu, który po jakimś czasie układa się w klarowną całość. Oto pop dla osób uzależnionych od zgrzytów, szumów i trzasków. Potrzebowałem kilku odsłuchów, żeby dotrzeć do takich wniosków, więc nie zrażajcie się pierwszymi niepowodzeniami.

💥💥


Rites of Fall Truthsayer

Filmowe dark ambienty to nie do końca moja bajka, nawet jeśli przy każdej okazji robię maślane oczy do Deaf Center. Powód nie jest skomplikowany: to muzyka bardzo sugestywna, klimatyczna aż do bólu i rzadko kiedy satysfakcjonująca. A z „Truthsayer” jest tak, że Rites of Fall nic nie narzucają i pozwalają na ogrom swobody dla naszej wyobraźni. Tutaj paleta emocji jest doprawdy bogata – szczególnie w prurientowym „Head of the Snake”. Na soczysty plus zasługują też dubowe wtręty.

💥💥

One Reply to “Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#2/2018)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.