Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#1/2019)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


⚫ Leśniewski / NowackiŚlęża [EP] 💥💥

Ładny początek 2019: filmowe (“Ślęża” jako soundtrack do “Truposza” Jarmuscha? czemu nie) drone’y, dewastujące szumy, odpryski nieoświetlonego ambientu. 666


⚫ BASBAS.METAL 💥💥

Arcyciekawa składanka przygotowana przez projekty działające (bądź jedynie współpracujące) w lubującym się w pociachanej elektronice kolektywie BAS. 15 ścieżek, jeden temat przewodni: metal. Tylko właśnie: niektórzy do sprawy podeszli dosyć dosłownie, inni wręcz przeciwnie. Przez to całość zapewne nabiera bardziej intrygujących barw, ale zarazem traci na tym narracja. Obok industrialnych tąpnięć i i zaszumionej ‘metalowej’ wiksy funkcjonują też klarowne techno-ambientalne kompozycje.

Proponuję zatem słuchać składaka oddzielnymi sesjami – a zdecydowanie warto. A szczególnie jeśli chcecie się dowiedzieć, jak brzmi rodzime elektroniczne podziemie.


Koza / OzzieOrangeburgerStraße 💥

Comedy jazz rap. W ostatnim kawałku chłopaki rzucają wyzwanie, żeby się ujawnić, gdyby ktoś stworzył coś bardziej spizganego. Nie chcę nikogo zmartwić, ale pod względem spizgania są mocniejsi zawodnicy (co nie znaczy, że lepsi). Mega przekombinowany materiał, czasem śmieszny, czasem nie, niekiedy zajmujący, niekiedy irytujący. W każdym razie polecam, należy samemu się przekonać.


⚫ Mruwki Wyspa (Oaktopus Records) 💥

Szybki materiał splatający ze sobą poćwiartowane klubowe dźwięki z idyllicznym ambientem. Może nie szokuje, ale sprawia sporo radochy.


⚫ CiastkoCiastko (Gusstaff Records) 💥💥1/2

Jak głosi wydawca: “O niektórych artystach mówi się, że wyprzedzili swój czas. Z pewnością zalicza się do nich formacja Ciastko, która zarejestrowała swój materiał w październiku 1992 roku (!) i przez splot różnych przeciwności losu ta muzyka dotarła wówczas do słuchaczy jedynie na niewielkim chyba nakładzie kaset, wydanych przez Akademickie Radio Pomorze(!). (…) W tamtym czasie tak się w Polsce właściwie nie grało (z kilkoma wyjątkami). Wściekły gitarowy noise z czytelnymi wpływami amerykańskiej szkoły spod szyldu Amphetamine Reptile czy Trance Syndicate z wielojęzycznymi tekstami.”

Od siebie dodam, że wyczuwam tutaj sporo podobieństw do “Souls at Zero” Neurosis – podobne rzeczy robili trochę później Smar SW na “Samobójstwie”. Ot, noise rockowy moloch. Wspaniale, że ponownie odkryty.

(z tego co wyczytałem, to na bandcampie znajdziecie nagrania nieco słabszej jakości; ta “właściwa” jakość ma być na fizyku)


Mchy i PorostyThe Dead Pterodactyl (Kikimora Tapes) 💥💥 1/2

Mam takie skojarzenie z “The Dead Pterodactyl”: bajki na kasetach VHS. Bajki poturbowane przez czas, naruszone, pocięte i po prostu uszkodzone, z których komuś chciało się zrobić użytkowe techno. Może ktoś się obruszy, ale serio – słuchałem tej płytki w różnych warunkach (np. przy sprzątaniu) i zawsze sprawiała mi tyle samo przyjemności. Bartosz, jak mało kto, wie jak obchodzić się z chropowatością.


CiśnienieJazzArt Underground 💥💥💥

Ale mocarny materiał. Apokaliptyczny post-rock (to ważne) bez gitar: ciężkawy, dyszący, burzliwy i obłędnie hipnotyzujący. Owszem, nieszczególnie odkrywczy, ale nie w tym rzecz, tu rozchodzi się o klimat – 3/4 wydawnictwa to nagrania na żywo. U mnie ciśnienie jest już tak wysokie, że muszę sobie zaparzyć ziółka.

 

One Reply to “Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#1/2019)”

  1. Dla mnie jest ważne, że wszystko jest przemyślane i precyzyjne… Aż do bólu. Tak grają najwyższe talenty. Nie usłyszysz przypadkowych i nie precyzyjnych dźwięków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.