Polskie podsumowanie 2018 – cz.3

Uwaga: zasady zestawienia zawarte są w części pierwszej: [KLIK]


40

MIKROBI.TAFRONAUTS (Audio Cave)

Czy tak brzmiałoby Lonker See, gdyby wyruszyło w trasę po Afryce i wprowadziło do brzmienia garść elektronicznej ornamentyki? Myślę, że tak.


39

Guiding LightsNot Much War (Instant Classic)

“Not Much War” to garażowka ze specyficznym, koherentnym, popowym autografem. 13 szybkich piosenek z imponująco spokojnymi (i cichymi) wokalami. Brzmieniowa spójność całego albumu też robi wrażenie. W każdym razie: jeśli nie wiecie przy czym się bawić w najbliższym czasie, no to już wiecie.


38

Auride Encountered Strikes (Audile Snow)

Pojadę okrutnym schematem i z góry przepraszam, ale, no, czasami trzeba, jeśli rzeczywiście tak się czuje: “Encountered Strikes” wyśmienicie się sprawdza na wieczorny spacer po mieście. Ale nie że zaraz gdzieś na wyprawę po najgorszych miejscach, chociaż fajnie byłoby znaleźć opustoszałe ulice. Auride ma future garage’owy dryg, ładnie operuje (dark) ambientem, do tego jest kilka eksperymentalnych motywów (przez co album nie jest tak konwencjonalny, jak mogłoby się na początku wydawać). Mnie rusza.


37

Wojciech Bąkowski JAZZ DUO (Dunno)

Pod numerem trzynastym kryje się utwór “CZEKAM NA ZESZŁY ROK”. Właściwie na takiej zasadzie odbieram “JAZZ DUO”, jedynie z lekką korektą: “CZEKAM NA POPRZEDNIĄ DEKADĘ”. A szczególnie na początek lat zerowych, gdy starałem się pierwszy raz w życiu *na poważnie* okiełznać windowsową estetykę. Dzięki Bąkowskiemu mogłem tam na chwilę wrócić; nawet jeśli było to wspomnienie zdeformowane przez intensywne melorecytacje.


36

Tuzza Fino alla fine 

Nie ma w tym momencie lepszych bitów w Polsce. Już sam nie wiem, co tam się dzieje: chillwave? zaćpany ambient? właśnie: niebo czy piekło? Wszystko jest tak zamglone, niewyraźne, new age’owo-nihilistyczne, że nie mam pytań. Autotune jest tutaj sztuką. Jeszcze tego nie rozgryzłem, może nigdy nie rozgryzę, ale jestem konkretnie zaaferowany.  A że średnio potrafię zaangażować się w teksty – no cóż.


35

Katie Caulfield – Mutual Dreaming (Music Is The Weapon)

“Mutual Dreaming” to silnie dołująca płyta, wskrzeszająca duchy ponurego post-hardcore’u i post-rocka (z nutką shoegaze’u?) z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Może niektórzy powiedzą, że to marzycielskie dźwięki. Mogę się zgodzić, ale tylko wtedy, gdy będziemy mówić o marzeniach o stryczku.


34

DeszczIII

Z Deszczem mam o tyle fajną relację, że lubię ich każdy materiał, w tym również ten najnowszy. Deszcz z każdym kolejnym rokiem jest lepszy, bardziej, hm, profesjonalny oraz mocniejszy. Na początku “III” średnio przekonała mnie kompozycyjnie, ale po kilku kolejnych odsłuchach zdecydowanie zmieniłem zdanie. Liga mistrzów crust punka.


33

Nirlazc Nirlazc EP

Bedroomowy (ale nie do końca kameralny) ambientowy pop. Wyczuwam też slowcore’owy puls i (luźne skojarzenie) ariel pinkowe naleciałości. Urocza i czarująca epka.


32

MukaPampuch (Pointless Geometry)

Jedno z najmocniej rozjuszonych i porywistych wydawnictw tego roku. Po skończonym seansie trzeba odczekać kilka minut, aby dojść do siebie. “Pampuch” (piękna nazwa i serdecznie propsuję) pompuje nowe życie do glitchowych szaleństw. Ale właśnie – najważniejsza jest tutaj fascynująca narracja, a nie bombardowania.


31

Akwizgram4ever (enjoy life)

Boards of Canada spotykają kreskówkowy post-club. Dużo ciepła, dużo też niepokojących drgań, gram parkietowych strug i marzycielskie downtempo – Akwizgram.


30

ehh hahah netia genialna rozmowa z klientem (Audile Snow)

“netia genialna rozmowa z klientem”  doprowadza ambient do noise’owego wrzenia, gdzieniegdzie utykając quasi cloud rapowe i new age’owe (?) dygresje. Tak się można bawić.


29

FaxadaParaa (Darling Recordings)

“Paraa”, jak przystało na materiał oparty na glitchowym ostrzeliwaniu słuchacza, jest totalnie zwichrowane. Najczęściej w takich sytuacjach gdzieś po kwadransie przychodzi zmęczenie, ale nie na tym materiale. Faxada może nie przepada za serwowaniem spokojniejszych partii, natomiast ukojenie przychodzi z trochę inne strony – a jest to strona postclubowa, nadająca dźwiękowej nawałnicy ekscytujące zniuansowanie.


28

MoliereRelationships

I to jest piękne, gdy jeszcze komuś chce się grać melodyjne emo. A jeszcze lepiej, gdy wie, jak tworzy się gitne piosenki. Małe objawienie.


27

Syndrom ParyskiRaj na ziemi

Muchy 2.0? Tak, ale z mocnym akcentem na American Football. Spokojne, kojące, całkiem przebojowe piosenki o wchodzeniu w dorosłość.


26

Rycerzyki Kalarnali (Thin Man)

“Kalarnali” spełnia jedno z moich marzeń, aby na polskim poletku pojawiało się jak najwięcej (indie) popu zahaczającego o psychodelię, prog i synthy (najlepiej równocześnie) z mocnymi refrenami. Świetna, lekka i wyrafinowana robota. (A “Czerwiec” to murowany hit).


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.