Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#4/2017)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej

 


30 kilo słońcaZamach (Plaża Zachodnia)

O pierwszym albumie 30 kilo słońca napisałem, że jest raczej kojący i kontemplacyjny. “Zamach”, owszem, też jest kontemplacyjny, lecz na pewno nie kojący. Ten materiał trzeszczy wniebogłosy, harczy i pluje krwią, aczkolwiek czasami robi to niezwykle zaskakująco, tak jak w tytułowej kompozycji, gdzie lajt-jazzowy motywik przenosi nas na leżak – oczywiście dopiero po chwili orientujemy się, że jest to leżak skonstruowany z pinezek. W pewnych momentach chłopaków trochę ponosi, chciałoby się powiedzieć “stop”, ma się ochotę poprosić o staranniejszą selekcję, ale to szczegóły.

|noise | ambient | jazz |

💥💥


V/Aphantomology (Audile Snow)

Kompilacja Audile Snow, jednego z najciekawszych polskich labeli. “phantomology” można bez obaw potraktować jako wizytówkę wytwórni; to zbiór niepokojącej, oryginalnej i niekoherentnej elektroniki złamanej ambientem. Nie gardzącej melodiami, chociaż zawsze podanej w niemelodyjny sposób. Bardzo, ale to bardzo inspirującej.

| idm | ambient | glitch | techno |

💥💥


BastardaPromitat Eterno (Lado ABC)

Trio Szamburski – Górczyński – Pokrzywiński na nowo zinterpretowali muzykę średniowiecznego kompozytora Piotra z Grudziądza. Uważam, że to dobry moment, aby panom podziękować. Po pierwsze, za brawurowy pomysł. Po drugie, za magiczne wykonanie. Z muzyką dawną mam taką zagwozdkę, że jej sfera emocjonalna jest mi obca. A Bastarda daleką przeszłość przefiltrowali przez wrażliwość, która akurat w pełni mi odpowiada. Efekt końcowy jest następujący: to przepięknie zaaranżowane, swobodnie płynące, oszczędnie zagęszczone utwory, na nowo pobudzające moje mega pozytywne uczucia wobec wiolonczeli i klarnetu.

| modern classical | chamber music |

💥💥💥


The Blu Mantic x HAARPAGANSRune(s) [EP]

Polsko-amerykański wychilloutowany hip-hop. A skoro chillout, to oczywiście mowa o soul-jazzowych bitach, ładnych śpiewanych refrenach i ciepłym, przytulnym dźwiękowym anturażu. No, pełna profeska. Plus szczypta nieoczywistości w postaci podrapanego “Tears of the Sun”, leciutko uderzającego w tony CunninLynguists. W przypadku długograja pewnie po półgodzinie zacząłbym się niecierpliwie kręcić,  ale przecież materiał trwa 29 minut. I jest fajnie.

| hip-hop | soul jazz |

💥 1/2

 


Łukasz CiszakBefore the Fall

Na bandcampie Łukasza straszy:  serialism, totalism, atonal, dodecaphonic. O matko jedyna. Proszę się jednak nie obawiać, wszystko jest w porządku. “Before the Fall” to prędzej instrumentalny noise rock/post-hardcore zespolony z wpływami Glenna Branki. I nawet w tym opisie jest gram przesady, ponieważ na albumie występuje np. instant classikowe “Hayes Pond”, utrzymane w duchu dobrotliwego, nieszczególnie ostrego post-rocka. Nie będę czarował – miodna sprawa. Trudno uwierzyć, że niewydana przez żaden label.

| post-rock | noise rock |

💥💥 1/2


Club AlpinoTunga (Gusua Records)

Mam dziwną słabość do takich wydawnictw jak “Tunga”, gdzie panuje harmider i dźwiękowa anarchia, ale w sumie gdzieś tym wszystkim jest coś sensownego. Club Alpino strzela z plądrofonicznej procy do ambientu i mało gibalnego techno, w myśl zasady: dziękuję, nie tańczę. Bez przymrużania oka, niemniej, jak mniemam, nie jest to najpoważniejszy materiał tego roku. Zmyślne i nader sympatyczne.

| plunderphonics | ambient | field recordings |

💥 1/2


CoalsTamagotchi (Agora)

Dzięki Coals przypomniałem sobie o Tamagotchi. To mógłby być temat na oddzielny tekst – ważne rzeczy z dzieciństwa, o których całkiem się zapomniało. Lubię ten duet, nawet jeśli brakuje mu pewnej niedosłowności w przypominaniu najntisów, tylko to już może kwestia młodego wieku Kasi i Łukasza. Dlatego też dream pop na “Tamagotchi” nie jest pozbawiony wad i aktualnie o Coals można mówić jako o projekcie z wielkimi możliwościami, nie zaś jak o skończonym przedsięwzięciu. Gdy dojdzie do tego większa dojrzałość, to nie będzie co zbierać, tak sądzę.

| dream pop | ambient pop |

💥 1/2


JarunSporysz (Arachnophobia Records)

“No i ta trąbka na koniec ostatniego utworu. Nie.” – tak grzmi Chaos Vault o “Sporyszu”. W sekrecie mogę Wam powiedzieć, że ta trąbka płynie elegancko. Cóż, cały album płynie elegancko; pewne wątpliwości mam co do tych góralskich zaśpiewów, choć w sumie… “Sporysz” szalenie ciężko zdefiniować, bo z jednej strony pazurami trzyma się klasycznych, metalowych konwenansów, z drugiej raz po raz słyszymy zagrywki, które znacznie wychodzą poza te – nie ukrywajmy – nudnawe schematy. Nie trzeba jednak jakoś szczególnie zagłębiać się w szczegóły, wystarczy posłuchać refrenów. To konkretnie nośny materiał, może nieco balansujący na granicy dobrego smaku (prog-folkowy feeling), ale koniec końców to jeszcze dodaje dodatkowego kolorytu.

| black metal | pagan black metal |

💥💥


LOTTOVV (Instant Classic)

Otóż mam przeczucie, że “VV” nie narobi takiego zamieszania, jak ubiegłoroczny album “Elite Feline”. Nie chciałbym, żeby tak się stało, bo nowy materiał jest po prostu ciekawszy. Rzeczona ciekawość objawia się post-rockowym transem, który dodatkowo przybiera barwy techno. Naturalnie nie są to krzykliwe barwy, ale na pewno takie, które działają na podświadomość. I w tej materii jest doprawdy nieźle. Z samym LOTTO jest coraz lepiej, chociaż jeszcze nie zdołali rzucić mnie na kolana (no ale kogo to w sumie).

| post-rock | drone | post-minimal |

💥💥


LeguminaSomething Pasty and Probably Yellow ((Not That) Records)

Leci “Berlin”, druga ścieżka, i myślę sobie: o, Sufjan Stevens. Piszę to jako komplement – żeby nie było. Chciałbym, że całe “Something Pasty and Probably Yellow” szło po takiej linii, ewentualnie zbaczało czasem w rejony twee i dream popu, takich bezpretensjonalnych, mroczno-słodkich kołysanek. No ale Legumine fragmentarycznie ponosi – wówczas przypomina mi się słabszy okres Dirty Projectors, ten cały mało satysfakcjonujący art pop. Procentowo to jest tak z 20%, więc w zasadzie nie ma co kruszyć kopii. Jest bardzo w porządku.

|indie pop |

💥 1/2


OGRÓDFEERIA

Przed odsłuchem musicie zadać sobie pytanie, czy lubicie baśnie. Jeśli tak, to drugie pytanie powinno brzmieć, czy lubicie baśnie, które nie dają zbyt wiele pola manewru wyobraźni. Lubicie? To sięgnijcie po OGRÓD, gdzie rządzi i dzieli optymistyczne, uber-melodyjne smooth-downtempo. Całkiem satysfakcjonujące.

💥

| downtempo | art pop |


Suavas Lewy – Dźwiękowa historia Łodzi (Nasze Nagrania)

“Dźwiękowa historia Łodzi” to, cytuję, siedmioczęściowa kompozycja z pogranicza reportażu i słuchowiska. Utwory oparte są na narracji i wypowiedziach podopiecznych Fundacji „Szansa dla Niewidomych”. Nieco nieufnie podchodziłem do tego przedsięwzięcia, ale zupełnie niepotrzebnie. Pomysł, aby wśród delikatnego post-minimalu utopić te wszystkie głosowe obserwacje skończył się pełnym sukcesem. Materiał chwyta za serce, natomiast jest pozbawiony ckliwości i udawanego współczucia. Odważne i oryginalne dzieło.

| post-minimal |

💥💥


Michał OlczakEthereal [EP]

“Just Another Sad Ambient Song” – tak nazywa się czwarta ścieżka “Ethereal”. Czy to autodiss? Jeśli tak, to całkiem sprytny i zabawny. A musicie wiedzieć, że muzyka Michała zabawna wcale nie jest. Oto dźwięki zakleszczone w twórczości Maxa Richtera, ambient sugestywny, filmowo-poważkowy. Apokalipsa i te sprawy. Cóż, niby nic nowego, a jednak sprawa jest o tyle dobra, że Olczak nie popada w rzewność.

| ambient | dark ambient |

💥


PchełkiSłonko (Mięty Pole)

Dawno, dawno temu słuchałem i lubiłem Alamaailman Vasarat. Pchełki przypomniały mi o tym dawnym zauroczeniu, aczkolwiek muszę automatycznie sprostować, że “Słonko” z avant-progiem nie ma zbyt wiele wspólnego. Są za to pewne punkty styczne, tu i tam ludzie bawią się folkiem i jazzem. Bawią się – to trafne określenie. Nie w tym rzecz, że brakuje tutaj zdyscyplinowania; powiedziałbym prędzej, że Pchełki są profesjonalnie radosne.

| folktronica|

💥💥


PowidokStatek szaleńców (SadkiREC)

“Freakelectronic” to niezła przegródka. Powidok wcierają folkowe i jazzowe ornamenty do technoidalnej powłoki. I robią to z tanecznym rozmachem. “Statek szaleńców” bez wątpienia uderza w eksperymentalne tony, natomiast osobiście wolę to wszystko, co dzieje się na drugim planie. A tam jest całkiem klarownie, nawet piosenkowo, częstokroć parkietowo, zaś w końcowej fazie albumu nawet poruszająco.

| folktronica | ambient | idm |

💥💥 1/2


ThawGrains (Agonia)

Już czuję w kościach, że będzie to kontrowersyjna płyta. Thaw na wysokości 2017 stali się black metalowym Sunn O))). I wiecie co? Bardzo się z tego cieszę. Kompozycyjnie nie jest to najwyższa z możliwych półek, ale klimatycznie – liga mistrzów, ba, może nawet półfinał. “Grains” to chaotyczna magma drone’ów i smolistego ambientu, które tworzą harmonijny, błogi hałas. Śmiała i cholernie udana koncepcja.

| black metal | drone metal | dark ambient | sludge |

💥💥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.