Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#4/2018)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


julek ploskiTesco (BAS.KOLEKTYW)

Sorry julek, ale pewnie każdy, kto będzie pisał o tej płycie, wspomni o zakupach w Tesco. Ja także. Moje wspomnienia (bo raczej tam nie chadzam z racji lokalizacji) dotyczą głównie tego, żeby w żadnych wypadku nie kupować firmowej pizzy i chipsów. Nie i koniec. Natomiast Tesco w wykonaniu julka to całkiem inna bajka – bajka zdezelowana, poturbowana, poszarpana, bujająca się od zaszumionych fal aż do balsamicznych pętli. Ambient ściśnięty przez industrial? A może noise oddychający r&b? Kto wie. To akurat warto kupić.

💥💥


DJ Wielki HujSummer Hits 2017

“Mocny bass i zapierdalanie, hardcorowe bity i współpraca z moimi ziomalami” – tak przedstawia się DJ Wielki Huj. Generalnie można byłoby na tym zakończyć, lecz nie do końca tak to wygląda. DJ WH posiada doprawdy pierwszorzędny mashupowy zmysł. Klei i łączy takie melodyjki, i takie wokale, że aż mam ochotę odrestaurować w powszechnej świadomości słynną przeróbkę konfrontującą Hemp Gru i Mr. President. Niby śmieszki, ale hej – jak to płynie! Na lato prawie idealny soundtrack.

💥 1/2


Polpo MotelCadillac Hearse (Lado ABC)

Kusi, aby o Polpo Motel pisać w kategoriach coldwave’u, ale mechanizm działania “Cadillac Horse” nie jest tak spięty. Mysłowska & Pigoński operują tutaj gotyckimi synthami, które jednak koniec końców nie narzucają się przeszywającym chłodem; powiedziałbym nawet, że jest w nich coś zawadiackiego. Potrafię sobie wyobrazić ten repertuar w otoczeniu barowych ścian, gdzieś w nie do końca porządnej dzielnicy. Pewne “ale” mam co do niektórych teatralnych wokali (to nie moja bajka), chociaż jednocześnie dzięki temu Polpo Motel wyróżniają się z tłumu.

💥 1/2


KłySzczerzenie (Pagan Records)

Proponuję mały eksperyment: zapuśćcie “Wypełni” i posłuchajcie, co dzieje się na wysokości 2:47. Wówczas rozpoczyna się piękny, przestrzenny fragment – i może mógłbym się zgodzić, że jest to black metal gór, lasów etc., natomiast byłaby to zgoda połowiczna. Kły mają w sobie uliczny pierwiastek. Coś jak Odraza, ale z pieczęcią Furii. Trochę klasycznej Norwegii, trochę też post-blackowych, eksperymentalnych motywów (z zachowaniem ogromnego melodyjnego potencjału). Poetyckość i duchowość “Szczerzenia” (propsy za tytuł) zmyślnie uzupełniają się z podręcznikowym podejściem, żeby nie dać sobie dmuchać  w kaszę. Podczas słuchania trzeba nieustannie uważać oraz pamiętać, że Kły w każdej chwili mogą zasadzić niezłą lutę między oczy.

💥💥

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.