PODSZEPTY: MIN t o “Assemblage”

W PODSZEPTACH twórcy mówią o swoich inspiracjach. W siódmej części MIN t opowiada o “Assemblage”.


Album “Assemblage” powstał na przestrzeni dwóch lat lub więcej, komponowanie i produkcja były dość czasochłonne biorąc pod uwagę, że byłam w sumie początkującą producentką. Teraz, gdy podzieliłam się materiałem, mogę powiedzieć, że przeskoczyłam na nowy level, bo mam za sobą bagaż produkcyjnych doświadczeń. Ta płyta miała być spełnieniem moim muzycznych zachcianek. Wszystko co mi w głowie grało w tym okresie znalazło odzwierciedlenie na płycie. Od ambientalno-elektronicznych kompozycji, gdzie wielką inspiracją były dla mnie takie zjawiska jak: Autechre, Boards Of Canada, Aphex Twin, Bjork czy Kaitlyn Aurelia Smith, do bardziej klubowych brzmień i jazzowych, bardziej eksperymentalnych konstrukcji (Hiatus Kaiyote, Robert Glasper etc.). Odkryłam w sobie prawdziwą miłość do ciężkich, przejmujących gitar, które gdzieś tam charczały w moim sercu, ale klasyczno-jazzowe wychowanie nie pozwoliło mi ich odkryć. Ten sound naprawdę rozdziera mi serce i w dziwny sposób oczyszcza.

Także praca z żywymi bębnami była dla mnie kolejnym doświadczeniem. Perkusyjne partie odegrał Raffael Brunner, austriacki perkusista mieszkający – podobnie jak ja – w Berlinie. Spędziliśmy masę godzin w salce prób, wymyślając aranże… to znaczy ja miałam je w głowie, a Raffael potrafił je precyzyjnie odegrać.

Piosenka otwierająca mój kolaż, czyli “Icarus”, została skomponowana podczas tworzenia mojego pierwszego programu koncertowego, jednak wtedy miałam wątpliwości i ją olałam…  Po 2 latach wróciłam, zaaranżowałam na nowo, dodałam rzężenie gitar i jest to jeden z moich ulubionych utworów na płycie, chociaż wszystkie je kocham. Po jakimś czasie wzięłam tą samą harmonię i skomponowałam “One Two Free Fall”, i jest bardzo podobne; “Icarus” ma w sobie ambientalny nastrój, a “One Two Free Fall” to trochę wariacja podobna do Blake’owej wrażliwości. Do obu numerów przepiękny tekst napisała moja siostra; “Icarus” opiera się o motyw spadania, umacniania siebie, kontroli nad powolnym lądowaniem. Szczerze mówiąc zawsze się wzruszam, gdy to śpiewam i zawsze mnie podbudowuje.

 

“Down / On” czyli utwór, z którego myślałam, że nic nie wyjdzie, bo długo wydawał mi się cheesy, ale breakbetowy beat i oldschoolowy synth pozwoliły mi spojrzeć na całość ponownie i to z nową zajawką. Napisałam go bardzo szybko, praktycznie jednym tchem.

“Motion” – to prawdę mówiąc pierwotna wersja tej kompozycji, ponieważ miałam jeszcze parę niepublikowanych wersji. Miało być grubo. Kiedyś poszłam na jakąś tech-housową imprezę, która okazała się przeciętna i ciągle słyszałam jeden bit stopy, który przewijał się przez całą noc i pomyślałam… ale nudy! I jakoś zaraz po tym powstała ta piosenka. Jeśli tak wielu ludzi to rusza, to ja zrobię to po swojemu, bez nudy, która wtedy była jakimś paradoksalnym zapalnikiem.

“Her Story”. Gdzieś w środku zawsze marzyłam, żeby zostać raperką, i drzeć mordę do mikrofonu. Tekst mojej siostry dodaje mi jeszcze więcej możliwości ekspresji. Też czasem gubię się w tym instagramowym świecie, jak każdy. No życie łatwe nie jest, wszyscy wokół siebie kreują pewną wizję i często żyją na pokaz, ale gdyby pominąć opakowanie, to można w nich zobaczyć prawdziwe problemy, z którymi się zmagają. “Think about real life”…

W “Blues Keeps Crooning” chciałam wrócić do swoich klasycznych korzeni, inspiracji dorobkiem polskiej muzyki. Tu akurat przearanżowałam “Mazurka op. 50 nr 1” komp. Karola Szymanowskiego. Chciałam żeby to brzmiało trochę jak polski The Bug i z mojej głowy wyszło w tej postaci. Tekst Kamila Matyji z kolei jest oparty na wierszu Langstona Hughesa – “The Weary Blues”. To fantazyjna historia przeobrażania się w czarownicę, w ciele której śpiewam szalonego bluesa do księżyca.

 

Po odsłuchu płyty “VulnicuraBjörk zaczęłam komponować “Bad Energy Sunflower”. Oczywiście wyszło coś totalnie biegunowego, ale ubrałam numer w mroczny, psychodeliczny nastrój. Mój psychodeliczny słonecznik.

W “Missing the Air” słyszałam te gitary bardzo dosłownie. Partie gitary elektrycznej i basu wykonał Fredrik Blank, szwedzki gitarzysta – podobnie jak Raffael – mieszkający w Berlinie. Cuuuudownie było z nim współpracować. Ja śpiewałam (a nawet piszczałam) melodię, a on ją grał zupełnie tak, jak słyszałam ją w głowie. Mieliśmy ją razem. To jak efekt absolutnej symbiozy. Tekst napisała moja siora: jest w nim duszno, depresyjnie i na nic szukać światełka nadziei.

“Mousetrap” – klubowo, industrialnie i parno.

W “Gates” odzywa się we mnie kobieca wersja Death Grips. Zależało mi, żeby było brzydko, chciałam po prostu rzygać emocjami. Ponownie postawiłam na przesterowane gitary i bas oraz mocną, hałaśliwą perkusję. Koniec piosenki złamałam trochę słodszym wokalem, żeby te wszystkie składniki między sobą wydawały się szorstkie, ale i do końca popaprane.

“Part of Me”. Na warsztat wzięłam utwór Chicka Corei z katalogu “Children’s songs”. Gdy miałam z 14 lat, grałam ten utwór w pierwotnej wersji i po raz pierwszy w życiu poczułam, że szczerze kocham muzykę, chyba pierwsze, prawdziwe uniesienie, które już na zawsze się pamięta.

 

“Motion” – tę wersję nagrałam w Berlinie w świetnym Trixx Studio. Współpracowałam z producentem Stinga, Petem Smithem. Profesjonalizm, który tyczył się higieny całej pracy, sprawiał, że nigdy wcześniej się tak nie czułam tworząc z kimś wspólnie.

Jeśli chcecie poczuć co naprawdę we mnie siedziało, tchnęło, by stworzyć “Assemblage” i odtworzyć na nim swoje uczucia, posłuchajcie płyty! Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.