Niechęć – Niechęć (2016)

Przed odsłuchem przypomniałem sobie pierwszą EPkę Niechęci oraz długogrający debiut “Śmierć w miękkim futerku”. Był to dobry pomysł, ponieważ mogłem w przyspieszonym tempie zaobserwować, jaką Niechęć przeszła metamorfozę – od balsamiczno-luzackiego jazzu aż po jazz pełen napięcia z kilkudziesięcioma odcieniami tkliwości. Gdy w powietrzu zaczęły unosić się fale roznamiętnionego saksofonu z “Metanolu” i “Krwi”, mój system oddychania wpadł w małe zawirowania. “S/t” może wzbudzać zachwyt różnorodnością: jazz-rockowym openerem (podstępnie nazwanym “Koniec”), ambientalnym post-rockiem w “Echotonach”, skrawkami avant-progu (“Krew), klarownym fortepianowym motywem (“Widzenie), jak również mimowolnym odniesieniem do free jazzu w “Trzeba to zrobić”. Ten eklektyzm nie miałby większego sensu, gdyby nie ‘niedorzeczna’ wręcz ilość zwiewnych hooków. Jakimś cudem Niechęć zdołała to wszystko złączyć w jeden, wybitnie sprawny organizm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.