Mikołaj Janeczko

Z “Granuloma”, pierwszym albumem Mikołaja dla Trzech Szóstek (premiera obyła się 19 października w ubiegłym roku), wiąże się o tyle ciekawa historia, że decyzja o wydaniu została podjęta jeszcze przed pierwszym odsłuchem. Skąd takie zaufanie? Kilka miesięcy wcześniej poznałem płytę “Number Three”, którą Mikołaj nagrał jako Figurelogic. Tam znalazłem tęskny fortepianowy (richterowy?) ambient upiększony drone’ami i wobec tego nie miałem żadnych oporów, aby zagrać w ciemno w przypadku nowego materiału. A “Granuloma” to już konkretnie coś innego – tutaj wszelkie pokłady czułości zostają uwięzione w (harsh) noise’owej spirali. Jeśli macie ochotę je uwolnić – zapraszam.

Mikołaj o swojej twórczości mówi tak: W czasach moich pierwszych nagraniowych podrygów, tj. 2014 rok, główną inspirację moją stanowił Nils Frahm, i nawet dziś – mimo pełnej świadomości ckliwości jego ambientów – wciąż nie potrafię nie lubić Spaces czy Screws (słychać to w Number Three). Był to okres gdy jeszcze chciało mi się pisać nuty, czy robić jakiekolwiek zapiski podczas nagrań w ogóle. Lata później aż do teraz zazwyczaj improwizuję, a po Frahmie przerzuciłem się na Berlińską trylogię Bowiego, Arthura Russella, część dyskografii Merzbowa i DeepChorda. W “Granulomie”, w której użyłem kilku szumów z 2015, uwięzione jest zamiłowanie moje do tekstur przypominających glebę i różne minerały w niej zawarte. Ubiegłoroczne wydawnictwo to też kolaż eksperymentów wynikający z mojej ciekawości. Eksperymentów nazwanych w sposób pomagający pobudzić wyobraźnię słuchacza, chociaż myślę, że clou harsh noise’u ogółem jest zaufanie swojej kreatywności.

facebook


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.