ZJAWISKA 2017 wg „Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka” #1

Zestawienie przygotowane przez fanpage Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Miejsca: 20 – 11


[2017 – ZJAWISKA]

Moi drodzy, tak mi się ułożyły sprawy, że z uwagi na pewne zdarzenia losowe mam obecnie znacznie więcej czasu niż zwykle. Wpadłem na pomysł, że umieszczę tutaj zestawienie 20 „zjawisk”, które zwróciły moją szczególną uwagę w 2017 roku, opisując je trochę szerzej i bardziej „od serca”. Pod pojęciem „zjawisk” kryć się będą nie tylko stricte określone procesy w muzyce, ale także inspirujące postaci, nurty, miejsca, media, wydarzenia. Ot, taki minimalnie uporządkowany zbiór myśli, zakończony opisem tych najbardziej istotnych (odliczaaaamy).

Tak, wiem, do końca roku jeszcze parę tygodni, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi takie niekonwencjonalne podejście. Uprzedzam, że zestawienie będzie skrajnie, skrajnie subiektywne, oparte o moje impresje, spostrzeżenia, oceny. Celem jest podzielenie się nimi z Wami, być może zwrócenie na nie Waszej uwagi, z czego byłbym szczególnie rad.

Zaraz ruszamy. *jednorazowy i średnio udany wystrzał konfetti, następuje głucha cisza*


20. WARSZAWSKA SCENA MUZYCZNA (POWOLI) WRACA DO FORMY

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Ciężka sprawa z tą naszą stolicą. Stosunkowo łatwo się na nią zdenerwować. Ludzie biegają wszędzie jak w amoku, ubrania szybko przesiąkają Ci zapachem kebabów z przejść podziemnych, a zagospodarowanie przestrzenne jest na poziomie Astany lub Taszkientu. Tylko co z tego, skoro jednocześnie ma w sobie „to coś” i wracając do niej z Madrytu czy Berlina (miast wręcz obiektywnie „lepszych”) wciąż czujesz, że to jest Twój dom i tak ma zostać.

2016 rok był zdecydowanie trudny dla lokalnej sceny niezależnej, kolejne miejsca poddawały się naporowi deweloperki, która zajmuje każdy wolny kąt. W 2017 roku niewątpliwie BARDZO smutnym zdarzeniem było zamknięcie Klubojadalnia Eufemia, ale wydarzyło się też (w końcu) sporo dobrego i należny jest mały tribute tym, którzy do tego doprowadzili.

Konsekwentnie rozwijają się Brutaż (o czym jeszcze będzie mowa później) oraz Światło, które stanowią pozycje niezawodne. Nareszcie na scenie lokalnej pojawia się także różnorodność i można wyrwać się z objęć „smolistego techno” oraz przeżyć coś innego. O ile WIXAPOL S.A. to pozycja specyficzna i o utrwalonej już marce (ja chyba jestem już za stary i zbyt grzeczny), to są jeszcze choćby Intruder Alert czy MESTIÇO, które śmiało otwierają się na świeże brzmienia, chociażby spod znaku Bala Club oraz na odważne zabawy z konwencjami. Warto odnotować też Bal u Bożeny, który szerzej wprowadził do Warszawy ballroom / vogue house.

Spore wyrazy szacunku dla Pogłos oraz K 55 za trzymanie naprawdę wysokiego poziomu i stworzenie otwartej (mentalnie) przestrzeni. Jest też Smolna, która może nie do końca pokrywa się z profilem tej strony, ale niewątpliwie wypełniła lukę „miejsca od dużych bookingów”, które jednak powinno być w mieście tej wielkości.

Jest coraz lepiej i można mieć nadzieję, że trend zostanie podtrzymany w 2018 roku. Ach, no i Eufemia zostaje w naszych głowach i wierzę, że kiedyś wróci, mimo że pewnie nie chcą tego smutni panowie od pomysłów dotyczących sklepów z pamiątkami.


19. Octo Octa

Wydaje się, że to był bardzo dobry rok dla Octo Octa, którą obserwuję już od paru lat jako postać zaangażowaną zarówno w działania wytwórni 100% SILK, jak i nowojorską scenę undergroundową. Do dziś ciepło wspominam bardzo przyjemny występ sprzed paru lat w ISKRA Pole Mokotowskie. W międzyczasie sporo zmieniło się w brzmieniu i życiu tej postaci.

W tym roku sfinalizowana operacja zmiany płci, bardzo ciepło przyjęta oraz emocjonalna płyta „Where Are We Going?”, która stanowi muzyczną opowieść o odczuciach towarzyszących tak zasadniczemu zdarzeniu w życiu jak wskazany zabieg. Wydawnictwo nad wyraz wymowne pomimo tego, że pozbawione słów, co wydaje się tym większą sztuką.

Ponadto, seria bardzo dobrych podcastów, ewidentny „awans”, jeśli chodzi o występy klubowe, w tym bardzo dobry występ na Unsound. Z perspektywy zaś osobistej (uprzedzałem, że zestawienie będzie obrzydliwie subiektywne!), mój soundtrack do dwutygodniowej samotnej tułaczki po Hiszpanii. Idealnie pasuje ta muzyka do nocnego szukania ciekawych miejsc w Sewilli czy Walencji, zapewne równie dobrze sprawdza się gdzie indziej, ale musicie sprawdzić to już za mnie.

Obszerny zasób wydawnictw Octo Octa (włącznie ze świetnymi podcastami) dostępny na jej profilu na Soundcloud, warto poszperać: https://soundcloud.com/octoocta.


18. Crack Magazine

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Nawet nie wiem kiedy dokładnie doszło do tego, że Crack stało się jednym z moich ulubionych mediów muzycznych oraz około muzycznych, ale ich tegoroczny postęp jest naprawdę imponujący. Solidna praca na wielu płaszczyznach, rzetelnie i przystępnie napisane artykuły, staranna selekcja tematów, świetne podcasty – wszystko to powoduje, że Crack Magazine jest jednym z nielicznych mediów, którym można naprawdę zaufać w zakresie „tego, co dobre”. Powyższe jest o tyle godne szacunku, że obrane formy działania zakładają powolne, mozolne budowanie marki w oparciu o wysoką jakość, a nie clickbaity, czy „sztucznie kontrowersyjne” tematy.

Miałem niewątpliwą przyjemność poznać autorkę artykułu Crack dotyczącego Brutażu (Caroline Whiteley, we are writing nice and well-deserved words about your article – greetings from guy wearing „feminist themed” tank top during Discwoman showcase!) i byłem pod sporym wrażeniem rzetelnego podejścia do tematu. Widać było chęć „poczucia specyfiki zjawiska” i przelania jej na papier, co niewątpliwie się udało, o czym zresztą możecie przekonać się sami: http://crackmagazine.net/…/brutaz-warsaws-radical-party-go…/

Dla zainteresowanych głębszym wejściem w temat:

strona Crack Magazine: http://crackmagazine.net/
Soundcloud: https://soundcloud.com/crackmagazine


17. Deena Abdelwahed

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Muzyka do lektury:


[podcast Deeny nagrany dla GROOVE-Magazin]

Są na tym świecie rzeczy oraz zjawiska, których nie rozumiem: a) fakt, że Prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Donald J. Trump, a nie Taylor Swift, b) członkowie ruchu „Ziemia jest płaska”, którzy są rozsiani „all around the world”, c) dziennikarze, którzy piszą, że WIXAPOL S.A. to „TOTALNE ZNISZCZENIE”.

Do tych osobliwości dopisuję jeszcze jedną: fakt, że Deena Abdelwahed jeszcze nie jest na ustach całego środowiska. Zobaczycie, to się zmieni!

Jestem o tym przekonany, bo mamy do czynienia z postacią nieprawdopodobnie zdolną i oryginalną. Pochodząca z Tunezji Deena najwięcej czasu spędza we Francji, co dodając jej ponadprzeciętną wrażliwość, daje naprawdę świetne efekty. Podcasty Abdelwahed to złoto, bez względu na to, czy wybierze szybsze tempo, czy też odzwierciedla klimat „niedzielnego spokoju i spadku poziomu dopaminy”, tak jak we wskazanym powyżej podcaście nagranym dla Groove Magazine (jednym z moich ulubionych w tym roku).

Deena śmiało miesza new club z elementami muzyki arabskiej, czyniąc to bezbłędnie. Powoli nareszcie zaczyna robić się o niej głośno: wystąpiła w tym roku na klubowym after-party Pitchfork Music Festival Paris, ostatnio zaprezentowała swoje umiejętności także w Säule, ale przede wszystkim – jest jedną z osób współodpowiedzialnych za brzmienie nowej płyty Fever Ray. Dajcie jej szansę, co?

Soundcloud: https://soundcloud.com/deenaabdelwahed

Wywiad z Deeną: http://groove.de/…/02/24/deena-abdelwahed-groove-podcast-95/


16. DYNAMICZNY ROZWÓJ SCENY NIEZALEŻNEJ W PARYŻU (CONCRETE, Concrete Music, Rinse France, La Java, DDD Records Paris, Hotel Radio Paris)

Paryż z wielu względów zawsze zajmował w mojej głowie szczególne miejsce, ale trzeba przyznać, że jeszcze parę lat temu tamtejsza scena undergroundowa znajdowała się w głębokiej zapaści. Nawet znalezienie teoretycznie ciekawego line-upu nie gwarantowało tego, że określony lokal będzie spełniał podstawowe normy, chociażby w kontekście nagłośnienia. Co także znamienne, przykładowo zdarzyło mi się trafić na eksperymentalny set Huerco S., na którym publika próbowała bić brawo do rytmu (piszę poważnie), z tym drobnym zastrzeżeniem, że siłą rzeczy nie mogła się go doszukać. Delikatnie mówiąc: nie było ani warunków, ani vibe’u.

Ileż się jednak zmieniło w ostatnim czasie! 2017 rok zdecydowanie wpisał się w tę tendencję, która sprawia, że szukając miasta na clubbing, nie musicie kierować swoich myśli automatycznie w kierunku Berlina. Paryż oferuje dużo, w wielu kwestiach jest nawet jeszcze bardziej wszechstronny.

Niezaprzeczalny jest duży wpływ CONCRETE, które scala wokół siebie paryskie środowisko muzyczne – zarówno jako miejsce, jak i label. Nie brakuje jeszcze niedociągnięć (mało przyjemna ochrona, BARDZO wysokie ceny na poziomie 12 euro za najprostszego drinka), ale z każdą wizytą widać, że paryska publika nie dość, że coraz bardziej czuje elektronikę, to wciąż przejawia w tym zakresie ponadprzeciętny głód.

2017 rok to także dalszy rozwój Rinse France, które nierzadko radzi sobie lepiej od „macierzystego” Rinse FM. Niezły poziom prezentuje Hotel Radio Paris.

Pojawia się również różnorodność – warto zajrzeć do klimatycznej La Java, która nie boi się odważnej selekcji muzycznej i przyciąga naprawdę ciekawe osobistości (jeśli myślicie, że ludzie w Berlinie ubierają się ekscentrycznie – to miejsce udowadnia, że niekoniecznie, bo da się pójść znacznie dalej), rozwijają się także sklepy z winylami, chociażby DDD Records Paris. Dodając jeszcze do tego klasycznie bardzo mocną scenę house czy gabberową, która w Paryżu ulokowała się szczególnie blisko świata mody, wszystko łączy się w obraz miasta bardzo żywego nie tylko w okolicach Luwru i „klasycznych atrakcji”, ale także nocą.

Pro-tip: w okresie od września do grudnia można złapać tanie bilety w Air France. Nic tylko korzystać!


15. SPFDJ

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Muzyka do lektury:

Nie dajcie się oszukać załączonemu zdjęciu, za tym uroczym miśkiem kryje się prawdziwa królowa brutalnego brzmienia, która powoduje, że wszyscy na parkiecie mają zagwarantowane solidne techno-cardio.

SPFDJ jest jednym z moich największych tegorocznych odkryć. Jej sylwestrowy set w Pogłos sprawił, że zbierałem szczękę z podłogi, chociaż właściwie robiłem to dopiero z pewnym opóźnieniem – wcześniej byłem zbyt skupiony na tańczeniu „like nobody is watching”.

Można powiedzieć wprost, że SPFDJ w swoich setach nie jest szczególnie innowacyjna. Brak w nich hipsterskich przejść od techno przez jungle do muzyki etnicznej z południowego Libanu, ale ciężko pomyśleć mi teraz o lepszym DJ-u w kontekście grania mocnego oraz surowego, ale jednocześnie tak umiejętnego w kontekście zmian tempa i rytmiki. Selekcja muzyczna także jest rewelacyjna – błyskawicznie można wyczuć, że SPFDJ to „diggerka”, która ma w swoich zasobach prawdziwe perełki, którymi zaatakuje Twoje uszy dokładnie wtedy, gdy tego potrzebujesz.

Jeszcze tak na marginesie, polecam jej aktywność w social media, w szczególności na Instagramie – gwarantowana solidna porcja czarnego humoru i dystansu do rzeczywistości.


14. PAN RECORDS ORAZ BILL KOULIGAS (PAN, Bill Kouligas, M.E.S.H., errorsmith, Pan Daijing)

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Muzyka do lektury:

[zapis audycji Bill Kouligas oraz errorsmith w NTS Radio z dnia 9 października]

To był kolejny świetny rok dla PAN i to na wielu płaszczyznach. Seria wydawnictw na wysokim poziomie (świeżutka muzyka od M.E.S.H., errorsmith czy Pan Daijing, która lada dzień wystąpi w Warszawie), obecność labelu na najważniejszych wydarzeniach muzycznych, świetne podcasty i regularne zaznaczanie swojej obecności w mediach branżowych.

Szczególne wyrazy szacunku kieruję jednak do Billa Kouligasa, który jako prowadzący label jest już właściwie osobą – instytucją, która gwarantuje najwyższy poziom tego, pod czym się podpisuje. Kouligas nie dość, że realizował się w tym roku twórczo (wspólny projekt z Amnesia Scanner pod nazwą Lexachast), nadto po raz kolejny bezbłędnie wyselekcjonował płyty oraz EP-ki opatrzone logo PAN. Nie sposób zapomnieć o jego obecności na łamach NTS Radio, w którym prezentuje tak szerokie spektrum muzyczne, że odnosi się wrażenie, że śpi z winylami pod poduszką.

Grzechem byłoby także nie podkreślić tego, jak świetne podcasty wychodzą spod ręki Kouligasa, który potrafi zachować w nich spójność stylistyczną i to pomimo przechodzenia przez przeróżne „muzyczne światy”. Czapki z głów, chcę więcej i jak najdłużej.

Soundcloud PAN (bardzo obszerna baza muzyki, włącznie z podcastami i zapisami audycji radiowych): https://soundcloud.com/pan_hq


13. SCENA KIJOWSKA (Схема, Slava Lepsheev)

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Fenomen Схема oczywiście nie jest zjawiskiem wyłącznie tegorocznym, gdyż sięga korzeniami jeszcze do nielegalnie organizowanych imprez rave’owych w związku z protestami na Majdanie (polityczne zaangażowanie od początku wpisuje się w kontekst tego cyklu), ale śmiało można uznać, że to właśnie w 2017 roku cała Europa usłyszała o tym zjawisku. Cxema ruszyła bowiem „w trasę”, zaś bodaj pierwszym przystankiem w tym zakresie była Polska (cykl Cxema Backstage). Miałem przyjemność uczestniczyć w showcase wytwórni zorganizowanym w Smolna i muszę przyznać, że skoro nawet tam wyszło to dobrze, to tym bardziej warto byłoby sprawdzić temat „u źródeł” lub w bardziej niszowym środowisku.

Obecnie Схема to już całe zjawisko, które daleko wykracza poza model „imprezki”. Nie dość, że zakłada ona zaangażowanie społeczno-polityczne (otwarta i eksperymentalna przestrzeń w skonfliktowanej, pogrążonej w kryzysie Ukrainie to wcale nie taka oczywista i łatwa sprawa), stanowi także obszar ekspresji w zakresie sposobu bycia czy mody (agresywny, surowy „sporty style”, który przebojem wkroczył do klubów w całej Europie). Cxema kooperuje też z czołowymi instytucjami niezależnymi, chociażby coraz częściej zaznaczając swoją obecność w Berlinie (między innymi w ABOUT BLANK). W Polsce naturalną płaszczyzną współpracy okazał się Brutaż.

Na uwagę zasługuje także seria podcastów Cxemcast, która bardzo szybko zyskuje na znaczeniu. Dość wspomnieć, że najnowszy został nagrany przez M.E.S.H., który zapewne nie narzeka na brak zainteresowania z wielu stron po wydaniu nowej płyty.

Mini-dokument i-D dotyczący ukraińskiej sceny niezależnej:


12. Vladimir Ivkovic

Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Muzyka do lektury:

[zapis występu Ivkovica w ramach tegorocznego Dekmantel Festival]

Wiele postaci wskazanych w tym zestawieniu dopiero czeka na „swoje 5 minut”, co bez wątpienia dotyczy choćby Deeny Abdelwahed czy SPFDJ. Przez bardzo długi czas w jakimś tego rodzaju niewytłumaczalnym czyśćcu znajdował się także Vladimir Ivkovic, jeden z rezydentów Salon des Amateurs, którego talent oraz eklektyczna selekcja dźwięków w pewnych kręgach już od dłuższego czasu były słusznie owiane miejskimi legendami. Wydaje się jednak, że 2017 rok stanowił przełom i Ivkovic nareszcie zaczyna być należycie doceniany.

Vladimir wielokrotnie gościł w Warszawie oraz innych polskich miastach w ramach Brutażu oraz Światło, dzięki czemu miałem niewątpliwą przyjemność obserwowania jego ogromnego talentu „w akcji”. Jako niezapomniany traktuję w szczególności jego długi set z Chmury w ramach Światło, który stanowił kwintesencję stylu Ivkovica. Długi, zawierający staranne budowanie napięcia, zabierający początkowo w dziwne, nieoczywiste i „pourywane” rejony, następnie zaś przypominający imprezę w 9. kręgu piekielnym, jednak przy założeniu, że jest tam cholernie mrocznie, ale zdecydowanie NIE CHCESZ wyjść na zewnątrz.

W tym roku Vladimir Ivkovic pojawił się już na takich wydarzeniach jak Sónar Festival czy Dekmantel Festival, na którym podobno zrobił spore zamieszanie i został określony „czarnym koniem” festiwalu (co w żaden sposób mnie nie dziwi), nagrał także podcast dla Resident Advisor. Vladimir pozostawił po sobie także bardzo dobre wrażenie na Unsound po udanym B2B z Lena Willikens.

Pozostaje trzymać kciuki za dalsze postępy po stronie Ivkovica, któremu po prostu należy kibicować, ale… ale gdy już przyjdzie sława, nie zapominaj o Polsce Vladimirze, dobrze?


11. BALA CLUB (Bala Club, Kamixlo, ENDGAME, Uli K)
Zdjęcie użytkownika Nie słuchasz techno, nie idę z Tobą do łóżka.

Muzyka do lektury:

[Kamixlo „Bloodless Y”]

Który to już raz świeże brzmienia oraz trendy muzyczne rodzą się właśnie w Londynie? Chyba nie sposób tego zliczyć. Bala Club to kolejny przykład tego zjawiska. Kamixlo, ENDGAME oraz Uli K śmiało kreują własne zasady gry i nie obawiają się mieszać przeróżnych „żywiołów”, często pozornie sprzecznych ze sobą. Usłyszycie u nich elektronikę, new club, eksperymenty, noise’owe przestery, a już parę minut później będziecie świadkami przefiltrowania przez ten zwariowany miks utworów Rihanny czy Ariany Grande. Dla Bala Club nie ma połączeń niemożliwych, dopóki tylko dają frajdę.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że wpływ Bala Club oraz ich muzycznych „soulmates” zatacza coraz szersze kręgi. Nawet Berlin, zazwyczaj zatopiony przecież w industrialnym i mrocznym techno, śmielej otworzył się na muzykę, w której łamanie utartych schematów jest mile widziane. Przykładem powyższego jest choćby prężna działalność labelu STAYCORE, którego przedstawiciele nie raz zresztą współpracowali z Bala Club.Wszystko zostaje w rodzinie. Szalonej i dużej, ale wciąż rodzinie.

Myślę, że tak długo jak ten nurt będzie sprzyjał czerpaniu radości z muzyki i wprowadzał do niej dużo kolorytu, należy uznać, że jest szczególnie cenny. Dotychczasowe studyjne dokonania Kamixlo oraz ENDGAME także rokują bardzo dobrze i pokazują, że zdecydowanie warto ich obserwować.

Soundcloud Bala Club (obszerna baza, włącznie z dostępem do LP oraz EP): https://soundcloud.com/balaclub.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.