Szmery trzóstek #1: przyjemne w dotyku tegoroczne industrialne techno

Tekst ukazał się w czternastym (03/17) numerze Noise Magazine.


W inauguracyjnej odsłonie „Szmerów trzóstek” przedstawiam moje cztery ulubione tegoroczne wydawnictwa z kręgu industrialnego techno – muzyki ekstremalnej, mrocznej, cierpkiej, niejednokrotnie szalonej. Posępnej i ekstatycznej, gwałtownej i zmysłowej. Godzącej światy fabrycznego gwaru i klubowego pulsu, odnajdującej się wśród smaru i brokatu. Nie jest to w żadnym wypadku obiektywne zestawienie najważniejszych wydarzeń, tekst ma wybitnie subiektywny charakter. Cel jest następujący: opowiedzieć nieco o nowej muzyce, która w znacznym stopniu zajęła moją uwagę w przeciągu ostatnich miesięcy.


Tzusing – 東方不敗 ( L.I.E.S.)

Tzusing na szerokie wody wypłynął dwa lata temu za sprawą wybornej EPki „A Name Out of Place Pt. II”, gdzie sugestywnie rozbrajał ciężkawe industrialne techno za pomocą kwaśnego house’u. Zaprezentowany w tym roku longplay to nowy rozdział w twórczości na co dzień mieszkającego w Chinach Malezyjczyka. „東方不敗” jest na swój sposób uniwersalne: nie tylko może zdominować playlistę podczas ponurej techno prywatki w pustostanie, ale także wciągnie wielbicieli tanecznej odnogi industrialu. Duża w tym zasługa ograniczonej, szczególnie jak na tę stylistykę, repetycji. Każdy z tych utworów czerpie energię ze zmyślnie i bogato zaprogramowanych organicznych indeksów, kojarzących ze sobą parkietowe klimaty, orientalną ornamentykę i chropowaty industrial, a nie z chęci podporządkowania sobie słuchacza brutalnymi, zapętlonymi bitami. Co nie znaczy, że jest lekko: w „Esther” do gardła rzucają się plemienne bębny, „Nature Is Not Created in the Image of Man’s Compassion” trudno okiełznać z racji zmutowanego podkładu mogącego być ścieżką dźwiękową podczas zabiegu trepanacji czaszki, a „Torque Pulsations” nie tyle uderza, co bombarduje szarpiącym basem. Nie ma w tym jednak bezsensownej młóćki – każdy akt dzikości ma tutaj uzasadnienie.  Jedna z tych płyt, która w podsumowaniach końcoworocznych będzie niemal na samym szczycie.


Perc – Bitter Music (Perc)

Ali Wells od kilku lat jest jednym z kluczowych graczy na techno industrialnej scenie.  Anglik systematycznie podrzuca nowe nagrania, lecz na kolejną regularną płytę trzeba było poczekać trzy lata – w 2014 wyszło bardzo udane, w dużej mierze ambientalno-noise’owe „The Power and the Glory”. I jak zawsze w tej sytuacji nasuwa się pytanie: czy warto było czekać? Trudno dojrzeć w oczach „Bitter Music” rewolucyjny zapał, tak jak miało to miejsce podczas debiutanckiego „Wicker & Steel” z 2011, natomiast nowy materiał ze wszystkich wcześniejszych dzieł Wellsa wydaje się najbardziej intrygujący i, żeby nie skłamać, przerażający. Techno dla Aliego w dalszym ciągu ma fundamentalne znaczenie, ale na każdym kroku stara się je drastycznie obić. Niekiedy poprzez hipnotyzujące syntezatory i paranoidalną partię fortepianu („Wax Apple”), innym razem za pomocą szumiącego podkładu z masywnym basem („I Just Can’t Win”) albo wybierając ekspresyjny, przesterowany noise („Rat Run”), czy też kierując swoje zainteresowania w kierunku no wave’u („Spit”). Nawet w tych teoretycznie konwencjonalnych partiach zawsze musi coś przyjemnie zgrzytać, choćby w „Look What Your Love Has Done to Me” (z gościnnym udziałem Gazelle Twin), gdzie twarde jak stal techno w pewnym momencie topi się w noise’owej magmie. Obłędnie dobre.


Ancient Methods – The First Siren [EP]

O berlińskim duecie można mówić jedynie w samych superlatywach. Trzeba wyjątkowo się natrudzić, żeby w – już całkiem wypasionej – dyskografii Ancient Methods znaleźć przynajmniej jedno słabe wydawnictwo. EPka „The First Siren” na pewno w tej kwestii nie pomoże. To wyborny, niezwykle chwytliwy i pięknie nagrany materiał. Rozpoczyna się od „Remember Me”, ambientowo-chóralnej sekwencji gładko wprowadzającej w atmosferę „The First Siren”. A później, no cóż, startuje jeden wielki festiwal mocarnego, dynamicznego i krwistego techno, wyraźnie podrasowanego baletowym industrialem i – co może być niespodzianką – soczystymi melodiami. W „Born of Ashes” jest jeszcze w miarę spokojnie: motyw przewodni czasami zastyga, a sugerowany łomot w tle dopiero zaczyna nabijać siniaki. Ale po chwili napada „I Am Blazing Sound”, gdzie już nie da się uciec od przysadzistych kicków i wariującego pulsu. Tutaj też można zauważyć pewien dualizm „The First Siren”. Na jednej płaszczyźnie funkcjonuje ziarnisty, drapiący sound, zaś na drugiej mamy do czynienia z wieloma przejrzystymi, wybitnie wpadającymi w ucho rytmami. Wieńczący całość „Now Come Closer” nieznacznie przechyla się w kierunku pierwszej płaszczyzny, ograniczając nieco melodykę, zarazem wysuwając na pierwszy plan zmodulowany oraz agresywny house. Niepokojąco przebojowy brylant.


Schwefelgelb – Dahinter das Gesicht [EP] (aufnahme + wiedergabe)

To propozycja dla osób, które nie do końca chcą się ugiąć pod naporem techno terroru i przede wszystkim szukają electro-industrialnych uniesień. Schwefelgelb powstało w 2004 roku w Essen z inicjatywy Philippa Grafa i Jonasa Förstera. Chłopaki przez dłuższy czas tworzyli głównie muzykę usadowioną w rejonach electroclashu, synth punku i neue deutsche welle, niemniej w ostatnich latach wyraźnie zwrócili się w stronę techno industrialu. Wyjątkowość duetu Schwefelgelb polega na tym, że Niemcy poruszają się w tej stylistyce trochę nieporadnie, do tego prawdopodobnie są tego nieświadomi. Przez to nawet w tych najbardziej nerwowo-rozbujanych partiach wyczuwalna jest ogromna dźwiękowa transparentność.  Idąc na spore skróty: „Dahinter das Gesicht” ma więcej punktów stycznych ze Skinny Puppy aniżeli z Regis. Zresztą powłoka EPki ma wymiar stricte klubowy; stąd pojawiająca się regularnie posępność summa summarum nie wiąże się z wyalienowaniem. Dobrym przykładem jest skandowany, w teorii okrutny „Focus”, który przy bliższym poznaniu okazuje głośnym parkietowym killerem. I każdy z tych tektonicznych bitów z „Dahinter das Gesicht” nigdy nie wkracza na ścieżkę bezwzględnych fabrycznych impresji. Ma to swój urok.

Ławka rezerwowych: Pan Daijing – „A Satin Sight” (arcyciekawy kolaż naspidowanego hałasu i komunikatywnego techno), Blush Response – „Human Augmentation” (taneczne granie w opuszczonej fabryce – raczej w Detroit niż w Ursusie); SØS Gunver Ryberg, Aïsha Devi, Rrose & Paula Temple – „Decon/Recon#2” (delikatniejszy, nieco ambientalny łomot); Black Merlin – „Proto World” (industrial zespolony z szamańskim ambientem); FJAAK – „FJAAK” (industrial zorientowany na idm i uk bass); Emptyset – „Borders” (basowy noise),. Domenico Crisci – „Our Love” (mało subtelne, lecz ujmujące techno manto)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.