Relacja czytelnika: Festiwal DomOFFon 2017

Autorem tekstu jest Bartek Przy – atonalny freak, którego możecie kojarzyć, jeśli chodzicie na dziwne koncerty.


Dzień I

Alles – z powodu przyjazdu o późnej porze do Łodzi trafiłem na 3 ostatnie utwory. Industrialowo-punkowy projekt z Łodzi zgromadził względnie sporą publiczność, i był bardzo dobrze nagłośniony jak na warunki Klubu DOM, w którym się odbywał. Czego nie mogę powiedzieć o następnej występującej grupie w Klubie DOM, czyli Siksie.

Six – odbywający się w Galerii Off dj set był poprawną i przyjemną rozgrzewką w klimatach minimalnych industriali zaprawionych dark ambientem. Można było sobie potańczyć.

Siksa – niestety, wokalistka Alex cierpi na braki warsztatowe (może dlatego nie śpiewa?), czego nie mogę powiedzieć o basiście, który pomimo średniego nagłośnienia w Klubie DOM dwoił się i troił, aby występ uratować i szło mu naprawdę nieźle. Pasty internetowe na poważne tematy w formie punkowego performansu (zapamiętajmy to sobie: punk jest w tym projekcie jedynie formą) nie przemawiają do mnie wcale, być może ze względu na owe braki. Może następnym razem.

Onesomeone – duża ilość ludzi na parkiecie Galerii OFF świadczy o tym, że mieszanka industrialu, drum’n’bass i trance’u spisała się bardzo dobrze. Na plus hipnotyzujące wizuale korespondujące z muzyką.

Piernikowski – pomimo 40 minutowej obsuwy (!), problemów technicznych ze sprzętem podczas soundchecku (!!) oraz awarii podczas intra na koncercie (!!!), koncert połówki duetu Syny w DOMu można zaliczyć do jednego z highlightów festiwalu. Materiał z albumu „No Fun” w połączeniu z oprawą pirotechniczną i świetlną nabrał jeszcze większej głębi. Na swój sposób magiczne show.

Charlie – Leona Jacewska, która gościła w zeszłym roku na Unsound, zafundowała w Galerii OFF elegancki taneczno-eksperymentalny set przed Anthonym Rotherem, i zrobiła to wyśmienicie. Do tego stopnia, że widownia nie chciała pozwolić technicznym festiwalu na to, żeby przestała grać.

Clock DVA – zaprezentowany w Klubie DOM live act tego tria to w moim odczuciu najlepszy koncert pierwszego dnia festiwalu. Grupa Adi Newtona zaprezentowała przekrojowy materiał od „White Souls” do „2nd”, przy czym końcówka występu z najstarszymi utworami polegająca na żonglowaniu stylistyką (tu trochę Jarre’a, tu trochę Kraftwerk, tam trochę Depeche Mode) była po prostu fenomenalna. To trzeba było zobaczyć i przeżyć.

Anthony Rother – zamiast „oklepanego” live-actu zagrał DJ set i muszę przyznać, że wypadł solidnie, ale nic więcej. Był „Popkiller”, była zabawa w rytmach electro, o czym świadczyły tłumy w Galerii OFF.

Dzień II

Stonedrifter – finalista konkursu Gigmit nie sprawdził się na scenie plenerowej wcale. Połączenie brytyjskiego indie z Creed zgromadziło może kilka-kilkanaście osób pod sceną. A szkoda, gdyż ten czas na dużej scenie można było przeznaczyć na innego wykonawcę.

Coals – przyjemny występ rodzimej formacji, która wypadła poprawnie i swoimi gdzieniegdzie darkcloudowymi utworami wprowadziła część publiczności w trans.

PRO8L3M – no i mam problem. Otóż Oskar i Steez zgromadzili pod sceną plenerową największą publiczność na festiwalu, ale koncert diametralnie różnił się od tych klubowych (a byłem na dwóch w ciągu 6 miesięcy). Niby było czuć energię, ale była ona, jakby to ująć, sterylna. Tak samo brzmienie: naprawdę solidnie nagłośnione, lecz czegoś w nim brakowało. Trochę przeszkadzały efekty specjalne nietrafiające w bity. O dziwo, podczas występu poleciało dużo numerów z „Art Brut”. Bardzo solidnie, choć bez szału.

The Horrors – koncert, który podzielił festiwalowiczów. Kapela nauczyła się grać, ale wokalista nadal nie potrafi śpiewać, co było naprawdę słychać. Bardzo irytowało dublowanie perkusisty z konsoli MPC, po to, żeby całość brzmiała lepiej. Niektóre osoby narzekały na zbyt dużą ilość basu – ja takowej nie odczułem stojąc pod sceną. Co więcej: nowe utwory wypadły na żywo o dziwo lepiej niż stare.

Shell – czyli kolejna rozgrzewka przed „headlinerem” na scenie Off. Z tego dj setu było coś w stylu klimatu japońskiej grupy Nissenenmondai. Jak to określił kolega: truskulowe berlińskie techno.

19 Wiosen – ja rozumiem, że to Łódzki zespół, że akurat wypuszczali nowy album, że przyszły tłumy. Ale kompletnie nie rozumiem katastrofalnego nagłośnienia, fatalnej gry oraz koszmarnego wokalu. Rozumiem, że na albumie może to brzmieć inaczej, ale podczas tego koncertu wyszły wszystkie niedociągnięcia i braki warsztatowe. Oficjalnie najgorzej.

Tsvey – o tym, co wydarzyło się na tym live act, będą krążyć legendy. Duet Kujawski / Połoz dosłownie wziął mój mózg (oraz mózgi całej reszty) i wrzucił go do pralki wirującej z prędkością 1200 obrotów na minutę. Pomimo że epka grupy trwa niecałe 20 minut, Tsvey nawet jej nie zrekonstruowali, tylko zdekonstruowali, tworząc widowisko tak spektakularne (te przejścia! te zmiany tempa bez fade’ów!) i energetyczne, że przyciągnęło ono ludzi z sąsiedniej Galerii OFF, na której grał następny omawiany dJ. Największa niespodzianka i najlepszy występ na DomOFFonie.

Jonas Kopp –argentyński dj nie zaproponował nic szczególnego, co mogłoby zwrócić moją uwagę i widowni, która poszła na Tsvey (oba koncerty były grane równocześnie).

Dopplereffekt – detroit techno zagrane z polotem. Electrozujący, ale i ambientowy set z wizualizacjami był dopracowany w każdym szczególe i ciężko się tu do czegokolwiek przyczepić.

Niestety, z racji obowiązków dzień trzeci musiałem odpuścić. DomOFFon trzeciej edycji był czymś pomiędzy alternatywnym Audioriverem i OFFowym OFFem. Szkoda, że nie było więcej hip-hopu (tylko PRO8L3M), zwłaszcza tego alternatywnego. Widać, że festiwal dzieckiem już nie jest, przechodzi raczej nastoletnie dorastanie. Jeśli chodzi o 4 edycję – jestem na TAK.

PS: osobną rzeczą są wizuale, które były przygotowane na scenę Galerii OFF. Nigdy nie widziałem tak profesjonalnej roboty, która tak świetnie korespondowałaby z tym, co jest akurat grane.

PS2: wykonawcy, których bym chętnie zobaczył na DomOFFonie w 2018: Brockhampton, Nisennenmondai, HEALTH, KazBałagane, King Gizzard and the Lizard Wizard, GAS, Future of the Left (prev. Mclusky), CKOD (żart), Igorrr, Psykup, Public Service Broadcasting, Scattle, Sharon van Etten.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.