Przegląd: pierwszy krok w muzykę spektralną

Autorem przeglądu jest Bartosz Michalewski z fanpage’a Rumuński Spektralizm.


Ponoć muzyka poważna jest tak poważna, że nie sposób jej słuchać, jeżeli się człowiek na niej nie zna. Ponoć powojenna poważka to taki hardkor, że nawet znanie się może nie wystarczyć. Ponoć spektralizm… eee… ŻE CO?!

(na zdjęciu: Gérard Grisey)

Wierzcie lub nie, ale na muzyce w ogóle nie trzeba się znać. Ani na „poważnej”, ani na niepoważnej, ani na żadnej innej! Nie trzeba wiedzieć, co to są alikwoty, czym jest spektrum dźwięku i jak można w oparciu o nie komponować. Poradzicie sobie bez wiedzy o tym, czyim uczniem był Gérard Grisey (jakby co, był uczniem Messiaena, ale serio, nie musicie o tym wiedzieć) oraz bez rozróżniania między matematycznością kompozytorów francuskich a intuicyjnością Rumunów. Żeby załapać tą – i każdą inną! – muzykę wystarczy spokojnie usiąść i słuchać. Proponuję Wam dzisiaj, żebyście to właśnie zrobili: usiądźcie i posłuchajcie czterech płyt, o których teraz opowiem.

I jeszcze jedna rzecz. Z muzyka jest trochę jak z narkotykami; to znaczy, wiadomo, dobrze wiedzieć, co się bierze i jak to mniej więcej działa, ale raczej mało kto ma zwyczaj rozkminiania na haju, jakie to reakcje chemiczne zachodzą właśnie w jego mózgu. To co za chwilę przeczytacie to nie będą żadne analizy z laboratorium toksykologicznego, ale raczej moje krótkie trip raporty. Liczę, że jak posłuchacie tych płyt napiszecie własne!


TRIP PIERWSZY: Panie i Panowie, płyniemy w przestrzeni!

♦ Gérard Grisey – [Asko Ensemble / WDR Sinfonieorchester Köln / Stefan Asbury / Garth Knox] – Les espaces acoustiques (2005)

Muzyki Gérarda Griseya słucha się w zasadzie tak, jak pewnie słuchałoby się ambientu, gdyby cokolwiek się w nim działo. Mamy tu więc do czynienia nie tyle z czystą muzyką tła, co z tłami ponad którymi kompozytor nakreślił barwną – spektralną – opowieść. Powolne, rozpadające się fale dźwięku dominują nad onirycznymi, otwartymi przestrzeniami. Monumentalizm „Akustycznych przestrzeni” zdaje się być tego samego rodzaju co muzyka ciał niebieskich. Jest to monumentalizm niezwykłego, nieporównywalnego z niczym strumienia dźwięku wybrzmiewającego na tle pustki…


TRIP DRUGI: brutalna dewastacja i mordercze wizje

♦ Horațiu Rădulescu – [European Lucero Ensemble / Horațiu Rădulescu / Daniel Kientzy] – Clepsydra; Astray (1990)

Jeżeli zdaje się Wam, że wiecie czym jest radykalizm, a nie znacie „Clepsydra; Astray”, to prawdopodobnie jesteście w błędzie. Ten trip to ponad 47 minut gęstego klimatu i epatujących, agresywnych dźwięków niepodobnych praktycznie do niczego, co nie jest spektralizmem (albo przynajmniej elektroakustyką). Dźwięków rozstrojonych, rzężących, świdrujących, zdezintegrowanych, wzajemnie się nakręcających i nachodzących na siebie. Bez grania na dwie stopy, growlu i świńskich łbów na palach Rădulescu przebił najbardziej radykalnych metalowców. Tak właśnie powinna brzmieć muzyka poważna!


TRIP TRZECI: Prawdziwa Herezja

♦ Iancu DumitrescuMedium III; Cogito/Trompe l’oeil; Aulodie mioritica; Perspectives au movemur; Apogeum (1991)

Pamiętam, jak w latach progowego kucyzmu zachwycałem się nagraniami Art Zoyd i Univers Zéro. Później, kiedy zacząłem interesować się muzyką klasyczną, dość szybko mi ten zachwyt przeszedł, niemniej dopiero Dumitrescu sprawił, że ponuracy belgijsko – francuskiego pogranicza wydali mi się zwyczajnie nudni. Ten album jest tym dla muzyki, czym dla malarstwa były boschowskie wizje piekła. Ciężka, przytłaczająca, skrajnie ponura aura tej muzyki to „Hérésie” razy tysiąc, „Génération sans futur” razy dziesięć tysięcy! Po spotkaniu z Dumitrescu Wasza skala depresyjności i ponuractwa w muzyce ulegnie silnemu przewartościowaniu.


TRIP CZWARTY: przyszłe brzmienie… właściwie wszystkiego!

♦ Ştefan Niculescu – [Formația „Ars Nova” din Cluj-Napoca / Cornel Ţăranu / Cristian Brâncuşi / Avy Abramovici] – Ison Ia; Echos; Ison II (1978)

Awangarda, jak sama nazwa zdaje się sugerować, to sztuka przyszłości, coś, co w tej chwili jest w undergroundzie, bo nie jesteśmy na to gotowi, ale przyszłe pokolenia przyjmą to i będą kochać jak własne. Awangarda darmstadzka, twórczość Pendereckiego, Ligetiego czy Stockhausena jest dzisiaj ważną bazą dla muzyki popularnej, choć raczej nie każdy jej odbiorca ma tego świadomość.

Co ma do tego Niculescu? Wszystko! Zróbcie tak: włączcie sobie „Ison II” i wsłuchajcie się w tą przepiękną muzykę, by następnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego te niezwykłe, śliczne, a przy tym niesamowicie oryginalne dźwięki miałyby nie wypłynąć na szersze komercyjnie wody?

Jestem pewien, że prędzej lub później twórcy muzyki popularnej sięgną do spektralizmu. Niculescu w utworach z omawianej płyty udowadnia bowiem, że spektralizm może być naprawdę bardzo przystępny, nie tracąc przy tym nic ze swej unikalności. Choć może ciężko dziś w to uwierzyć, ale kiedyś te dziwaczne dźwięki mogą być czymś równie powszechnym, jak dziś powszechne są stockhausenowskie zabawy z elektroniką!


Garść bonusów zamiast puenty:

  • Iancu DumitrescuPierres Sacrées – Harryphonies – Grande Ourse – Harryphonies (1991)
  • Georg Friedrich Haas – [Klangforum Wien / Sylvain Cambreling]  – in vain (2003)
  • Michaël Lévinas – [Nouvel orchestre philharmonique de Radio-France / l’Itinéraire / Ensemble 2e2m / Gilbert Amy / Hubert Soudant / Yves Prin – Concerto pour un piano espace nº 2; Ouverture pour une fête étrange; Clov et Hamm; Les rires du Gilles; Contrepoints irréels] – Rencontres (1985)
  • Tristan Murail  – [Orchestre national de France / Orchestre du Beethovenhalle de Bonn / Ensemble de l’Itinéraire / Yves Prin / Karl Anton Rickenbacher] – Gondwana; Désintégrations; Time and Again (2003)
  • Octavian NemescuMetabizantiniricon / Trisson (1987)
  • Horațiu Rădulescu – [Horațiu Rădulescu / Vincent Royer / Gérard Caussé] – Intimate Rituals (2006)
  • Kaija Saariaho – [Finnish Radio S. O. / Esa-Pekka Salonen / Camilla Hoitenga] – Verblendungen; Jardin secret I; Laconisme de l’aile; …sah den Vögeln (1985)

Rumuński Spektralizm to fanpage muzyczno-niemuzyczny, o tematyce niemożliwej do określenia. Muzyka, najczęściej awangardowa, choć nie tylko, łączy się z osobliwymi opisami, które na ogół nie mają z nią nic wspólnego, choć zdarza się, że mają z nią wspólnego bardzo wiele. Raczej nie jest to mądry i poważny zakątek internetu, ale ładnie tam grają, więc, w sumie, czego można chcieć więcej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.