Przegląd: 1001 najważniejszych utworów XX wieku #7

Chciałbym zaprezentować – w miarę chronologicznie – 1001 najważniejszych momentów muzycznych XX wieku. Wieku w którym utworzyła się muzyka rozrywkowa i przy okazji praktycznie zakończył się cały cykl jej rozwoju. Od przeistoczenia romantyzmu w modernizm, przejście ragtime’ów w spiritual jazz, kroczenie rhythm and bluesa poprzez soul do hip-hopu, wpływ Bitelsów na pokolenie teledysków na Vivie, coraz to bardziej ekstremalne gatunki powstałe z krautrocka, aż po bliskość post-punku z disco. Droga od „Salome” Straussa do „Kid A” Radiohead. Droga wyboista, rozpoczęta i zakończona dwoma trzęsieniami Ziemi, ale paradoksalnie przyjemna i ciekawa. Co tydzień pojawi się tu parę odcinków. Spoilery tej historii można odszukać na moim blogu


Arnold SchönbergPierrot lunaire
rok powstania: 1912

Sprechgesang to sztuka muzyczna, w której wokalista krzyżuje recytacje i śpiew. Schönberg rozkazał młodej aktorce (nieobowiązkowo śpiewaczce) celować w konkretne nuty, ale niekoniecznie trafiać w środek tarczy. Nie tylko tutaj Arnold zaczął kombinować. Rozpisał utwór muzyczny na zaledwie 15 instrumentów, bardzo kameralnie, bez modelu klasycznego, w mocno zachwianych proporcjach. Pisał o miłości brudnej, perwersyjnej, bez romantycznej wzniosłości. Generalnie miał gdzieś modę albo do czego dążyły początki XX wieku. Wszystko zawarł w słowie atonalność i odrzucił z marszu tonalnych Mahlera czy Straussa. Z tym pierwszym zresztą miał o to taką spinę, że aż doszło do tak grubych słów jak chłystek (choć Mahler w sumie go podziwiał, ale niekoniecznie kosztem krytykowania go). W zasadzie nie mam oporów przed nazwaniem Schönberga największym modernistą wieku. Mimo że wzorował się na starej szkole Haydn-Mozart, to robił to na tyle przejmująco w każdym aspekcie, że aż strach było nazwać go kopistą albo że w ogóle się na kimkolwiek inspirował. Jakbym miał nazwać całą jego karierę, to byłby to sprzeciw przeciwko porządkowi świata. Wszystkie nojzy tego świata były odbiciem tej filozofii. Zatem jeśli jarasz się – powiedzmy – Godspeed You! Black Emeperor, to prędzej czy później (raczej później) dojdziesz do „Pierrot lunaire”.


Darius Milhaund Stworzenie Świata
rok powstania: 1923

Les Six nie lekceważyli jazzu, a największym fanem wprowadzania go do klasyki był Darius Milhaud. Spędził wojnę w Brazylii (z częstymi wizytami w Buenos Aires), gdzie miał możliwość ogarnąć mnogość różnych inspiracji, które następnie mógł wprowadzić do swojej muzyki. Bartók swoją muzę odnalazł w Karpatach (i innych częściach Europy), Milhaud zaś szukał po całym świecie. Mocno wpłynął na niego blues. Tak opisał swoje doświadczenia: „Znowu dźwięki perkusji i melodia mijały się, poszarpane i pokręcone rytmy gubiły oddech. Głos murzynki skrzeczał, jakby dochodził gdzieś z głębi wieków spędzonych na śpiewaniu przy knajpianych stolikach. W jej śpiewie było słychać rozpacz i ból – wykonywała swój refren raz za razem, aż do kresu sił, a stale zmieniające się melodie orkiestry utworzyły barwne tło dla jej głosu”. Swoje wszystkie doświadczenia z tego okresu zawarł w „Stworzeniu Świata”. Połączeniu Bacha i czarnej muzyki. Były to jakieś początki muzyki etnicznej i to takiej na całego, z pełnego czerpania z tego, jak muzyczny świat się powiększał. Szkoda, że świat okazał się geoidą i nie mamy już jak łączyć gatunków, a co miało zostać złączone – już zostało złączone. Musiało to wtedy dawać naprawdę sporą satysfakcję.


Alban BergWozzeck
rok powstania: 1925

Schönberg wiedział, jak pobudzić emocjonalnie słuchacza, niekoniecznie pozytywnie. Zanim został słynnym skandalistą i modernistą, po prostu rozśmieszał ludzi i był obiektem stałych docinek. Przykładowo: sławny fan muzyki Schönberga (niekoniecznie człowieka), czyli Mahler, prawie pobił słuchacza podczas „I kwartetu smyczkowego” Arnolda, gdy ten zaczął kpiąco buczeć. W sumie nie popierali go nawet konserwatywni koledzy po fachu. Jak to często z geniuszami bywa – dopiero następne pokolenie coś tam zauważyło i studiowało. Alan Berg też miał swoje succés de scandale. Berg podczas wykonywania swojego „Za Granicami Wszechświata” po „Symfonii I” Schonberga wybrał zabieg polegający na tym, że instrumenty dęte grały akord, który składał się z dwunastu rozmaitych dźwięków. Słuchacz miał wrażenie, jakby jednocześnie uderzano we wszystkie klawisze fortepianu pomiędzy dwoma c. Wywołało to szok i oburzenie. Nakład emocji spowodował zamieszanie na taką skalę, że musiała pojawić się policja i sprawa trafiła do sądu. Skrajna atonalność wywołała najsłynniejsze pogo świata. Berg z czasem zaczął tworzyć opery bardziej treściwe i nie nastawione na skandal. Powstał słynny „Wozzeck”, o którym pisać nie będę, bo idę wyłącznie w tanią sensację.


Igor StrawińskiL’Histoire du soldat
rok powstania: 1918

Strawiński w pewnym momencie postawił na jazz. Igor zdecydowanie umiał słuchać muzyki i wzorować się na nowych ciekawostkach europejskich. „Historia Żołnierza” została napisana na potrzeby teatru kukiełkowego i wyrosło na jedno z bardziej inspirujących dzieł dla młodych modernistów swoich czasów. O jazzie rozprawiał: „W kawiarniach grano muzykę o której nie słyszano i o której się nie rozmawia”. Muzyka jazzowa pełniła funkcję zabawnego tła, ale całkowicie bezużytecznego. Ludzie tacy jak Strawiński doprowadzili do rozłamu. Bronił też m.in. tańca jako formy sztuki. Tańca jako formy sztuki, która miała być nie tylko frywolna, ale też treściwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.