Przegląd: 1001 najważniejszych utworów XX wieku #4

Chciałbym zaprezentować – w miarę chronologicznie – 1001 najważniejszych momentów muzycznych XX wieku. Wieku w którym utworzyła się muzyka rozrywkowa i przy okazji praktycznie zakończył się cały cykl jej rozwoju. Od przeistoczenia romantyzmu w modernizm, przejście ragtime’ów w spiritual jazz, kroczenie rhythm and bluesa poprzez soul do hip-hopu, wpływ Bitelsów na pokolenie teledysków na Vivie, coraz to bardziej ekstremalne gatunki powstałe z krautrocka, aż po bliskość post-punku z disco. Droga od „Salome” Straussa do „Kid A” Radiohead. Droga wyboista, rozpoczęta i zakończona dwoma trzęsieniami Ziemi, ale paradoksalnie przyjemna i ciekawa. Co tydzień pojawi się tu parę odcinków. Spoilery tej historii można odszukać na moim blogu.


Béla Bartók14 Bagatelles, Op. 6
rok powstania: 1908

Bartók, jak mało który muzyk, pasuje do tej listy. Tak jak pisałem wcześniej o Janáčku i jego fantazji o łączeniu muzyki wiejskiej z wielkimi salonami wiedeńskimi, tak Bartók poszedł jeszcze dalej. Tak jak Janáček był strasznie autentyczny wychowując się w biedniejszych warunkach i morawską wieś miał we krwi, tak Bartok był raczej odkrywcą, hipsterem, rewolucjonistą. Pochodził z zamożniejszej rodziny. Posunął się dalej w tym sensie, że autentyczność chciał widzieć nie tylko we wsi, ale i mieście. Nie tylko opierając się na wspomnieniach z dzieciństwa. Opierał się na kulturze kosmopolitycznej. Inspiracją były Węgry, Rumunia, Bułgaria czy nawet Północna Afryka. Dodając do tego te najmniejsze z ulic wielkich miast budował mieszankę kulturową i muzyczną. Jego eksperymenty dowędrowały do wspomnianej Afryki, gdzie w końcowych etapach twórczości szukał odmiennej rytmiki, instrumentów i dzikości. Jego reinkarnacją był prawdopodobnie David Byrne. Łączył całą muzykę eksperymentalną RYMa (rateyourmusic.com) już w 1908 roku.


Maurice RavelJeux d’eau
rok powstania: 1901

Maurice Ravel był trudny do zakwalifikowania. Z jednej strony liczyła się u niego strona duchowa – jak u Debussy’ego – i uznawano się go za impresjonistę, ale z drugiej strony można było go zaliczyć – tak jak Bartóka czy Janáčka – do kompozytorów piszących o sprawach codziennych. Cudownie połączył to w „Jeux d’eau”, w którym miał oddać zarówno sferę sacrum i lekkość, jak i sferę przyziemną, utożsamiając to z wodą prosto z paryskich ulic. Bo założeniem było oddanie właśnie zjawiska wody – czegoś absolutnie podstawowego w biologii, ale niesamowitego w symbolice odkupienia i świętości. Żywioły są piękne. Nie znam osoby, która nie pasjonowałaby się (choćby graficznie) zjawiskiem ognia czy wody oraz wzajemnych oddziaływań między nimi. Ravel po wojnie odrzucił impresjonizm, a winna była prawdopodobnie skala ognia jaką to straszne wydarzenie przeniosło na jego życie duchowe. Jako muzyk neoklasycystyczny po tym wszystkim był co najmniej równie dobry.


Maurice RavelRapsodie espagnole
rok powstania: 1907

Jeszcze trochę o Ravelu z tamtego okresu. Jako jeden z Wielkiej Trójki, która łączyła wielką kulturę (z salonów i sal koncertowych) z kulturą masową (cudzysłów dwuznaczny) wziętą od najbiedniejszych, pragnął mieć swoją wersję tych hipsterskich eksperymentów. Jego wersją było odejście od zabierania przyśpiewek wiejskich ludzi i udanie się do najmniejszych, najuboższych i zapracowanych uliczek, gdzie oczywiście również śpiewano piosenki. Pieśni narodowe śpiewane mu przez rodziców w połączeniu z początkową industrializacją Europy i Paryża dały mieszankę wybuchową. Jedyne dzieło na orkiestrę Ravela to próba uchwycenia różnych kultur, nie szargając przy tym salonów, na które Maurice zawsze miał wstęp i kartę członkowską.


Giacomo Puccini La fanciulla del West
rok powstania: 1910

W mieszaniu różnych stylów muzycznych coraz częściej do głosu dochodziła zmiana klimatu. Artystom, nawet największym, brakowało inspiracji w codziennym życiu. Nudziły ich ciągle te same przestrzenie i kąty domowe. Chwała temu, bo inaczej nie powstałaby muzyka rozrywkowa. Artyści na wielkim dorobku, jak Puccini, zasłyszeli o zjawisku zwanym przyśpiewkami czarnych i pragnęli je wdrożyć do swojego obiegu inspiracji, a nawet wykorzystać nuta w nutę. Puccini ruszył na Stany Zjednoczone odkrywając zupełnie nowe horyzonty. Zaprosił do swojej wielkich posiadłości paru przedstawicieli afroamerykańskiej społeczności muzycznej, a ci zaczęli mu spontanicznie śpiewać i odwalać cake-walka. Był zachwycony tym, co zobaczył. Wtopił do wszystkiego Indian i wątek miłosny na Dzikim Zachodzie. To dla ludzi w Europie musiała być niesamowita nawałnica różnorodności. Do dzisiaj oglądamy westerny z przyjemnością. Protoplastą mogła być „Dziewczyna z Dzikiego Zachodu”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.