Przegląd: 1001 najważniejszych utworów XX wieku #2

Chciałbym zaprezentować – w miarę chronologicznie – 1001 najważniejszych momentów muzycznych XX wieku. Wieku w którym utworzyła się muzyka rozrywkowa i przy okazji praktycznie zakończył się cały cykl jej rozwoju. Od przeistoczenia romantyzmu w modernizm, przejście ragtime’ów w spiritual jazz, kroczenie rhythm and bluesa poprzez soul do hip-hopu, wpływ Bitelsów na pokolenie teledysków na Vivie, coraz to bardziej ekstremalne gatunki powstałe z krautrocka, aż po bliskość post-punku z disco. Droga od „Salome” Straussa do „Kid A” Radiohead. Droga wyboista, rozpoczęta i zakończona dwoma trzęsieniami Ziemi, ale paradoksalnie przyjemna i ciekawa. Co tydzień pojawi się tu parę odcinków. Spoilery tej historii można odszukać na moim blogu.


Claude DebussyClair de Lune
rok powstania: 1905

Debussy był strasznym marzycielem i przelewał swoją przestrzenną muzykę na innych. 64 lata później obiekt westchnień Francuza został zdobyty przez Amerykanów. Claude miał niesamowity dar do łączenia błękitu i bieli używając samych nut. Tworzył tło pod rzeczy większe i zawsze dawał słuchaczowi szansę na stworzenie w myślach własnego pierwszego planu. Nawet ciężko wyobrazić sobie, jak bardzo wpłynęło to na muzyków związanych z ambientem, na grupy opierające się na przestrzennych gitarach w duchu Pink Floyd czy na soundtracki filmowe w stylu Alexandre’a Desplata. Nikt z tak bajkowym rozmachem nie odkrywał wszechświata jak Francuzi: Georges Méliès 3 lata wcześniej stworzył pierwszy poważny film w historii kina („Podróż na Księżyć”), a Saint-Exupéry 40 lat później wyda „Małego Księcia”.


Igor Strawiński – Święto Wiosny
rok powstania: 1913

Wrzucam jako całość, bo wielkie kontrowersje jako całość wzbudzało. Paryż był w szoku, gdy do miasta w 1913 zawitała gromada dziwnych Rosjan ubranych bardzo nietradycyjnie i oburzająco jak na standardy francuskie: z dekoltami, strusimi piórami i perłami na każdej kończynie. Można to porównać z szokiem, jaki wzbudzała muzyka: totalnym obaleniem tradycji wziętej z klasycznego Wiednia. Dziki energiczny taniec (legendarny Niżyński) niszczył harmonię i spokój jaki muzyka miała dawać. Barbarzyństwo, pierwotność i rytuał zrobiły jednak we Francji furorę. Opowieści o składaniu ofiar i plonach Ziemi na tle erotycznych choreografii dawały coś w rodzaju zakazanego owocu. Strawiński udowodnił, że granie jednego akordu niezliczoną ilość razy i wprowadzenie powtarzalności wcale nie musi być brane jako brak planu na utwór. Jak się potem okazało, tak samo myśleli Steve Reich, Brian Eno czy Michael Gira.


Jean SibeliusFinlandia
rok powstania: 1900

Swego czasu muzyka klasyczna pełniła ważną rolę patriotyczną (tak jak teraz Maria Peszek…). Odchodząc już od Wiednia i innego Paryża, to również w innych państwach muzyka rozwijała się na różne sposoby, a absolutnie najważniejszą nazwą z historii Finlandii (oprócz telefonów Nokia i nożyczek Fiskars) było imię i nazwisko Jeana Sibeliusa. Po dziś dzień pozostał największą wizytówką tego kraju przy dość przeciętnej gwardii artystów z tego kraju na polu rozrywkowym. Jest także największą gwiazdą z uwagi na to, że naprawdę przyczynił się do niepodległości swojego kraju. Napisana na kolanie pod marsze „Finlandia” została hymnem narodowym na potrzeby walki o odłączenie się od Rosji. Jean był wyjątkowo poważaną postacią w Europie, podziwiał go choćby Mahler – Finlandia została zaznaczona czerwonym punktem na muzycznej mapie kontynentu. Muzyka poważna w Finlandii nadal ma się bardzo dobrze i dostaje od rządu duże dotacje (czego nie można powiedzieć o reszcie europejskich krajów). Już odchodząc od tego: „Finlandia” to pierwsze w XX wieku dzieło muzyczne o wyraźnym podtekście politycznym. Do dzisiaj, gdy artyści zaczynają komentować sprawy bieżące, zazwyczaj szybko tego żałują lub są po prostu mieszani z błotem (polecam komentarze do nowego kawałka T.Love – „Marsz”). Mówienie o sprawach patriotycznych powinno się odłączyć od spraw muzycznych, a jeśli już, to trzeba zrobić to na poważnie – zostawić sprawę muzykom klasycznym. Tak jak z wielką klasą robił to alkoholik Sibelius.

2 Replies to “Przegląd: 1001 najważniejszych utworów XX wieku #2

    1. Słusznie, ale w sumie ‚Finlandia’ ważna zaczęła się stawać już w XX wieku i była na tyle popularna na jej początku, że ciężko to pominąć. Troszeczkę naciągnięte, ale świadomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.