Przegląd: 1001 najważniejszych utworów XX wieku #10

Chciałbym zaprezentować – w miarę chronologicznie – 1001 najważniejszych momentów muzycznych XX wieku. Wieku w którym utworzyła się muzyka rozrywkowa i przy okazji praktycznie zakończył się cały cykl jej rozwoju. Od przeistoczenia romantyzmu w modernizm, przejście ragtime’ów w spiritual jazz, kroczenie rhythm and bluesa poprzez soul do hip-hopu, wpływ Bitelsów na pokolenie teledysków na Vivie, coraz to bardziej ekstremalne gatunki powstałe z krautrocka, aż po bliskość post-punku z disco. Droga od „Salome” Straussa do „Kid A” Radiohead. Droga wyboista, rozpoczęta i zakończona dwoma trzęsieniami Ziemi, ale paradoksalnie przyjemna i ciekawa. Co tydzień pojawi się tu parę odcinków. Spoilery tej historii można odszukać na moim blogu.


Will Marion CookDahomey
rok powstania: 1903

Will Marion Cook to chyba największy szczęściarz i zarazem męczennik swoich czasów. Nie odstawał od swoich białych kolegów po fachu. Niestety, był traktowany jedynie w charakterze ciekawostki, nad wyraz ambitnego człowieka. Jego granie na największych halach w Stanach było odbierane z co najmniej lekko ironicznym uśmieszkiem. Cook miał tego dość i pojechał do Berlina. Tam czarnoskóry skrzypek był zjawiskiem zbyt egzotycznym, by budzić jakiekolwiek uprzedzenia i to tam dawano szanse jego muzyce. Z czasem coraz częściej zaczęto się z nim liczyć. Po powrocie do Stanów zaczął się reklamować jako wybitny solista grający tylko jedną ręką. Rozpoczął swoją kampanię dni, zwaną dniami kolorowych, które jako początkowy żart przerodziły się w coś, co zaczęło irytować białych. Mówiono o nim jak o przejściówce pomiędzy Dvorakiem a Ellingtonem, z czasem coraz bardziej zaczęto się z nim liczyć. W „Darktown In Out Tonight” (1898 rok) słychać powolną emancypację czarnej muzyki:

Niedługo
Nadejdzie Czas
Gdy Elitę
Murzyński
Porwie Śpiew

„Dahomey” to była prawdopodobnie pierwsza opera z prawdziwego zdarzenia skomponowana przez czarnoskórego muzyka. Po premierze opery zaczęto w Stanach plotkować o tym, że jakiś czarnoskóry kompozytor pisze muzykęm jakby miał czelność być białasem. Wszystkich ogarnęło przerażenie – Cook dostał się do Carniage Hall. Jeden z krytyków pochwalił go jako „największego czarnoskórego muzyka świata”. Duke Ellington wspomina: „Wkrótce potem skrzypek roztrzaskał swój instrument na jego biurku, krzycząc: «Nie jestem zaledwie dobrym skrzypkiem, tylko po prostu największym skrzypkiem świata!»”  W Dahomeyu słyszymy:

Niechaj biali zejdą z drogi
Gdy Nasza Orkiestra gra
Czarnuch oczy ma jak księżyc…
To nasz Wyzwolenia Dzień
Biały kładzie na twarz cień
Czerniąc się do czarnych rytmów


Fletcher HendersonCharleston Crazy
Rok powstania: 1924

Fletcher Handerson to kolejna z osób, która miała wielkie marzenia związane z wielkimi estradami i muzyką klasyczną. Wszystko wzięło w łeb z uwagi na podobny problem do Cooka – był czarnoskóry. Henderson nie walczył tak mocno z wiatrakami jak Cook. Wybrał łatwiejszą drogę – został królem swingu i jednocześnie lat 20-tych, które tym gatunkiem stały. Zamiast żyć Carniege Hall i wielkimi orkiestrami, postanowił zmieniać muzykę stopniowo i powoli. Rozwijał muzykę rozrywkową, która wcale nie miała na początku wieku mocnej opinii. Zamiast muzyki z wychodka swing stawał się popularną formą spędzania czasu przez białoskórych. Swing stał się synonimem dobrej zabawy.


Louis ArmstrongWhat a Wonderful World
Rok powstania: 1967

Louis Armstrong zanim został kosmonautą i wygrał parę razy Tour de France całkiem nieźle grał. Wystarczyły zaledwie 64 lata, żeby wyobrażenie o czarnej muzyce zmieniło się o 180 stopni i z czegoś wyśmiewanego (albo wręcz eliminowanego) stało się czołową muzyką w kraju tuż obok rockowej rewolucji. Louis był odkrywcą popu w języku jazzowym. Jako pierwszy przetwarzał wszystko czym się inspirował z muzyki klasyczno/jazzowej na język zwykłego człowieka, powodując w nim zadumę i przeżycia estetyczne. To on pierwszy trafił do tłumów zostając najważniejszym artystą w guście masowym w latach 40-tych i 50-tych. I był czarnoskóry. Louis Armstrong stal się zjawiskiem m.in. dzięki takim ludziom jak Will Marion Cook.


Charles IvesThree Places in New England
Rok powstania: 1929

Największy wpływ na postrzeganie czarnej muzyki i jej powagi miał Charles Ives. Czarnoskórzy dalej byli odsyłani z wielkich sal do spelun, w których grano jazz. Wielkie marzenia Cooka i Dvoraka, żeby doczekać czarnego Beethovena były totalnie zamglone. Ives pochodził z biednej rodziny pracującej fizycznie, a on sam wyjątkowym umysłem zdołał jakoś wyjść na swoje jako sprzedawca ubezpieczeń na życie. Niespotykanie łączył talent humanistyczny z umysłem analitycznym. Słynął z mistrzowskiego przekonywania ludzi do swojej teorii muzycznej, ewentualnie polisy. Umiał sprzedać swój pomysł. Ciężko dorabiając i rozmawiając z ludźmi pracował wieczorami nad swoją muzyką, żeby uwolnić swój nieprzeciętny umysł. Dostał się do szkoły w Yale, ale gardził odgórnymi zasadami tam panującymi – sam rozpoczął rewolucję muzyki w Stanach. Stosował americanę w swoich dysonansach rodem z Schönberga. Pierwszym efektem tego była sonata „Concord”. Jej niezwykłość polega na dysonansach odkrytych WCZEŚNIEJ niż Schönberg właśnie. O Ivesie zaczęły krążyć mity.: „Żyje w tym kraju pewien człowiek-kompozytor, udało mu się rozwiązać trudny problem pogodzenia poczucia własnej wartości z nauką. Jego odpowiedzią na brak zainteresowania jest pogarda. Nie musi on szukać pochwały ani nagany. Człowiek ów nazywa się Charles Ives” – Schonberg ewidentnie też był zdziwiony atonalnością Ivesa w tak wczesnym okresie. Rozpoczęła się gonitwa za faktami, które zdemaskują złodzieja. Historycy tłumaczyli to nierzetelnością. Ives w przeciwieństwie do negro spirituals theory uważał, że czarna muzyka powstała z białej na bazie psalmów. Opierając się na ragtime’ach, nie można pisać muzyki, tak jak nie można ugotować posiłku z ketchupu i chrzanu. W „Three Places in New England” kompozytor korzysta z melodii czarnych czy indiańskich, ale tylko w przypadku utożsamiania się z ich duchem. Wyzwoleńcza kompozycja była przedstawieniem jego walki z białymi, a całość przedstawiała kolorową bitwę. Poprawiał ją kilkadziesiąt razy, nigdy nie będąc z niej zadowolony. Nigdy więc jej nie dokończył. Czarny Beethoven prawie napisał swoją „Odę do Wolności”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.