Przegląd: polskie nagrania, które warto znać (#3/2017)

Siła rekomendacji:

💥💥💥 – bardzo mocna

💥💥 – mocna

💥 – powyżej średniej


Alameda DuoThe Luminous Guitar Craft of Alameda Duo (Instant Classic)

Przyjaciele twórczości Robbiego Basho są i moimi przyjaciółmi. Jakub Ziołek & Mikołaj Zieliński oddają wzruszający hołd amerykańskiemu prymitywizmowi, a także muzyce bizantyjskiej. Już po tym opisie można poczuć się jak w niebie. Ale nie wszystko, co dotyczy „The Luminous Guitar Craft of Alameda Duo”, jest takie perfekcyjne. Mówimy o reinterpretacjach wykonanych niemalże od linijki: dokładnych, profesjonalnych, krystalicznie czystych. Gdzieś w tym wszystkim gubi się pierwiastek Alameda Duo; tak jakby chłopaki nie chcieli się narzucać. Niepotrzebnie, nie ma co się krępować. Mówimy przecież o wyśmienitych muzykach.  

| avant-folk | free folk |

💥


Biesy Noc lekkich obyczajów (Third Eye Temple)

Wreszcie mogłem przekonać się, jak mogłaby brzmieć druga płyta Odrazy. Nie oznacza to, że Biesy to follow-up Odrazy, no ale bądźmy uczciwi: podobieństw jest tutaj od groma, i nie chodzi wyłącznie o postać Stawrogina. Jako miłośnik ulicznego black metalu „Noc lekkich obyczajów” słucham z olbrzymią przyjemnością. Nie mam także żadnego problemu z death metalowymi suplementami – być może to dzięki nim mamy do czynienia z odświeżeniem pewnej formuły, a nie z bezsensowną imitacją hitowego „Esperalem Tkane”. Super sprawa. 

| black metal |

💥💥 1/2


Maniucha Bikont & Ksawery Wójciński Oj borom, borom (Wodzirej)

„Oj borom, borom” spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem i entuzjastycznymi recenzjami – z przyjemnością dopiszę się do listy fanów Bikont & Wójcińskiego. Kluczowym aspektem tego wydawnictwa jest to, że powinno spodobać się nie tylko zatwardziałym folkowym słuchaczom. Album zawiera ukraińskie pieśni ludowe – i albo Maniucha Bikont śpiewa a capella, albo jej śpiew okraszony jest grą Wójcińskiego na kontrabasie. W tych spokojniejszych, nostalgicznych, zahaczających o jazz partiach (np. „Buła Oseń Chołodna” albo „Czumak”) robi się doprawdy pięknie i gdyby tak brzmiałaby całość… Cóż, nie byłoby co zbierać. Skoczniejsze fragmenty również nie dają się nie lubić, ale jednak nie są już tak mocne. W każdym razie – skarb muzyka.

|folk|

💥💥1/2


Dom Złys/t [EP] (Unquiet Records)

Incrustowany sludge albo melodyjny, smolisty hardcore – jak kto woli. Dom zły dają radę w głównej mierze ze względu na kondensacje formy. Tu nie ma miejsca na rozwlekanie wątków, monumentalizm, post-rockowe pasaże i inne takie. Ale tym samym EPka nie jest pozbawiona pewnej dozy delikatności i wyczucia. Jedyną rysą jest kawałek po angielsku – minimalnie narusza mroczno-swojski klimat wydawnictwa.

| hardcore | crust | sludge |

💥 1/2


Karol FirmantyEmergentny (Labela)

Ścieżki zawarte na „Emergentny” zostały wygenerowane przez algorytmy inspirowane naturą, które zostały stworzone przez samego autora. A Wy co, dalej tylko generyczna techniawka? Tak poważnie, to bardzo szanuję pomysł i wykonanie. Wyszło z tego intrygujące elektroniczne słuchowisko (?). Otwierający całość drone-ambientalny „system” może być z deka mylący, ponieważ później zaczyna się nader melodyjny idm, nie mówiąc już o tym, że w „algorytmie genetycznym” pojawia się parkietowy industrial. W sumie nie wiem, czy to takie eksperymentalne wydawnictwo, skoro zamiast wczuwać się w egzystencjalne rozkminy, wolałem – aby podtrzymać klimat – zapuścić potem parę tegorocznych bangerów. Karol, to jak to z Tobą jest?

| ambient | idm | industrial techno |

💥💥


Kaz BałaganeNarkopop

Kaz Bałagane czy Gas? Kto nagrał lepszy „Narkopop”? Nie będę na siłę kontrowersyjny i powiem, że Gas, chociaż jest to zwycięstwo o włos. Żeby nie było – Kaz potrafi mnie zirytować swoją liryczną powtarzalnością (sam mówi w „Byku”, że „może jestem monotematyczny”), ale to w zasadzie szczegół, bo wiem, jakie są zasady trapowej gry. A „Narkopop” słucha się szalenie łatwo; głównie dlatego, że bity uderzają w synthy, ambienty, wiksę czy r&b, a jeszcze dobrze wpisuje się w to jednostajny (choć przecież bardzo solidny) flow Kaza. Przednia (i niejednokrotnie refleksyjna) zabawa.

| trap |

💥💥1/2


Lastryko – Lastryko (Music is the Weapon)

W 2017 Music is the Weapon to nowe Instant Classic. Spójrzmy: Królestwo – „Ćwiczenia repetytywne”, Lonker See – „Lonker Seessions”, Leśniewski / Nowacki – „Obiekty” i wreszcie prześwietne  „GODOT” projektu Kempa Lubiewski (o którym pisałem TUTAJ). Na dokładkę jest jeszcze Lastryko, znajdujące się mniej więcej pośrodku drogi pomiędzy „Ćwiczeniami repetytywnymi” a „GODOT”.  A to oznacza, że mamy do czynienia z psych rockiem poddanym indie popowej obróbce. Podobne cuda niewidy od lat sukcesywnie prezentuje szwedzkie Dungen, ale Lastryko jest chyba jeszcze bardziej piosenkowe („Ekspedycja – jeden z najlepszych numerów w tym roku!), nawet w tych najbardziej temperamentnych partiach. To działanie przekorne, efektowne i godne podziwu.

| psychedelic rock | space rock |

💥💥💥


Lonker See – Lonker Seessions / Live at Pijana Czapla, Olsztyn (Music Is the Weapon)

W tym roku już emocjonowałem się Lonker See w kontekście splitu z ARRM [LINK do tekstu]. Gdyby ktoś nie wiedział – gdyńska formacja specjalizuje się w ekscytujących jazz-space-psych-noise rockowych kompozycjach. „Lonker Seessions / Live at Pijana Czapla, Olsztyn” to takie Lonker See w pigułce, może co najwyżej z wyraźniejszym przechyłem w stronę free jazzu. Ale właśnie. Cenię w tej grupie zdolność do kontrolowania wszelkich odstępstw od norm. Nawet jeśli do akcji wkracza szalone impro, to i tak nie mogę wyzbyć się wrażenia, że tak naprawdę zadbano o to, aby nie pojawiły się żadne zbędne ruchy. Ten – niewykluczone, że bezwiedny – perfekcjonizm ogromnie mnie ciekawi. I przyciąga.

| psychedelic rock | space rock | free jazz | jam band

💥💥💥


Løvte It is Not a Lack of Love, But a Lack of Communication

W skład Løvte wchodzą tuzy polskiego emo-crustu. Dlatego jeśli robicie maślane oczy w stronę Deszczu i ich czułostkowo-bagiennych kompozycji (tak jak ja), powinniście bardzo polubić „It is Not a Lack of Love, But a Lack of Communication”. To jednak nie wszystko – kompozycje Løvte w dużej mierze wypełniają czyściutkie oraz ekspresyjne partie wokalne Magdy Witczak (Vittuma – kojarzycie?). Kolaż to specyficzny (chociaż przecież dawno temu całkiem popularny wśród metalcore’owców) i niełatwy na początku do pełnej akceptacji. Na szczęście wraz ze zbiegiem czasu jest coraz lepiej i ciężko wyobrazić sobie te tnące, semi-black metalowe indeksy bez popowej wrażliwości.

💥1/2

| crust | post-hardcore |


PensjonatLato w mieście

Poznań, noise rock – wszystko jasne? Otóż nie. „Lato w mieście” to wybitnie singlowy materiał: niebywale łagodny, ujmujący, przefiltrowany przez shoegaze’ową & popową wrażliwość. Hałas Pensjonatu wypoczywa na trawie, patrzy w niebo i delektuje się słońcem.

noise rock | shoegaze | noise pop

💥💥


PiesMinus [EP]

Jedyne opary, z jakimi może mieć do czynienia Pies, to opary psych popu. Tak słyszałem i nie zamierzam tego negować. Poznański duet dysponuje pokaźnym potencjałem, kwestia jest natomiast taka, kogo chłopaki w przyszłości wybiorą w charakterze najsilniejszej inspiracji: Maca DeMarco czy Violens? Znacznie lepiej brzmią w tej drugiej opcji, co szczególnie dobrze słychać w zamykającym – i najlepszym – „You Better”. Reszta jest jakby niedomknięta: pojawiają się świetne motywy, lecz brakuje im dopieszczenia i czasami prezentują się jak wyjęte z brudnopisu. Tak czy owak to obiecujący start i wierzę, że dalej powinno być tylko lepiej.

💥1/2

| jangle pop | psychedelic pop | indie pop |


Projekt Poezja Kulturystycznas/t (Nasiono)

Piotr Szwed na łamach Dwutygodnika pytał: Czymże więc jesteś, poezjo kulturystyczna? (…) Ironiczną prowokacją czy zapisem prowokacyjnej autentyczności, wobec której nieadekwatne okazują się wszystkie postmodernistyczne przyzwyczajenia? Zaspojleruję i napiszę, że Piotr nie wie. I ja także. Gdybym musiał koniecznie odpowiedzieć, umiejscowiłbym PPK gdzieś po środku, nie tylko z racji lirycznego pakowania. Muzycznie składanka Nasiona ma jedną myśl, tylko nie mogę wyzbyć się wrażenia, że muzyka nie jest do końca na tych samym warunkach co słowa. To jeden z tych nielicznych momentów, kiedy nie mam z tym wielkiego problemu. Ot, taka jest konwencja i koniec historii. Same avant-hh-dream-jazz-popowe aranżacje nie rzucają na kolana i w innym otoczeniu niekoniecznie by się sprawdziły, no ale nie ma sensu zajmować się spekulacjami. Najlepiej oceniam rozmarzony, synth popowy „Nakład”. Usłyszeć cały składak w takim klimacie – hej, to byłoby coś.

| avant pop |

💥1/2


TransMemoriesThe Sound History of the Earth

„Pleszyński dźwięki wydobywa z 2 trąbek, skonstruowanych z węży paliwowych, lejka
kuchennego i ustników.” – oookej, właśnie mój mózg znalazł się na ścianie. A już zupełnie odleciałem, gdy usłyszałem lejkowęża – dźwięk jest przepiękny. I fantastycznie wtapia się w ambientową magmę oraz elektroniczne eksperymentalne wkręty. Na „The Sound History of the Earth” plączę się dub, przewija techno (vide chwytliwe „Phaistos”), kursuje noir jazz. Jeden z nieodkrytych okazów 2017. ktoś tu właśnie rozbił bank trzech szóstek.

| ambient | minimal techno |

💥💥1/2


Trupa Trupa Jolly New Songs (Ici d’ailleurs)

Moje pierwsze skojarzenie z Trupą Trupa to niepozorność. „Jolly New Songs” jest niezwykle ciche, nieofensywne, na swój sposób usypiające, ale poza tym mocno wciągające. Odczytuję to jako celebracje zdrowej i potrzebnej nudy – dźwięków nie rzucających się w oczy, które we właściwych rękach mogą wytworzyć ilustracyjne, psychodeliczne kompozycje o beatlesowej i noise rockowej manierze. To album oferujący wiele przyjemnych przeżyć i zarazem wymagający skupienia.

| psychedelic rock | indie rock |

💥💥1/2


Wczasy1000 problemów (Placid Person Records)

„Warto nic nie robić/w praktyce i w teorii”. Po czymś takim wiedziałem, że polubię się z „1000 problemów”. Wczasy są naprawdę ok. Grają sobie w Pegasusa, piją piwo, pewnie też słuchają Pavement, Archers of Loaf i lubią polski synthpop. Są tak zrelaksowani, że ja też odpływam. Idę zatem nic nie robić.

| indie rock | indie pop |

💥💥


Stefan WęgłowskiContemporary Jewish Music (KAIROS)

Podczas sesji z „Contemporary Jewish Music” odczuwałem niepokój. W sumie, kogo ja chcę oszukać – dwa razy naprawdę się przestraszyłem. I może nie powinienem tak robić, ale wówczas mimowolnie lepiej myślę o danej płycie. Wywołanie takich reakcji to ogromna sztuka, którą trzeba docenić. Stefan Węgłowski nie bawi się w półśrodki, działa bezpośrednio i celnie. Posępny, złowrogi ambient to główne elementy całego wydarzenia, lecz bez jazzowo-poważkowych partii efekt byłby znacznie słabszy. A tak wszystko pulsuje.

modern classical | jazz | dark ambient | drone

💥💥1/2


Wacław Zimpel & Kuba ZiołekZimpel​/​Ziołek (Instant Classic)

Najmocniejszy zarzut: album brzmi dokładnie tak, jak można było sobie wyobrazić współpracę Zimpla i Ziołka.

Największa pochwała: album brzmi dokładnie tak, jak można było sobie wyobrazić współpracę Zimpla i Ziołka.

Chwalić czy ganić? W 90% chwalić. Jeszcze nie czuję się zaspokojony, jeśli chodzi o rodzimy post-minimal, avant-jazz, psych folk bądź new age (w porządku, z new age’u Polacy niech nie korzystają zbyt często) . A Ziołek i Zimpel w dalszym ciągu mają sporo do powiedzenia w tych tematach; nawet, gdy niechcący się powtarzają albo wchodzą na niepotrzebne dłużyzny. I za dekadę będziemy z czułością wspominać dzisiejsze czasy, wspomnicie moje słowa.

💥💥1/2

| post-minimal | jazz | psych folk |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.