Cztery płyty #1 [01/17] (Dilloway, Dziewczęta, Phew, Hadal Erotics)

Aaron Dilloway – The Gag File (Dais Records)

Ciężko dyszący, brejowaty, podszyty industrialem i odgłosami otoczenia noise. Pomimo mało przyjaznego anturażu i tak ma w sobie coś zachęcającego – być może to kwestia raz po raz angażującego, nieco hipnotyzującego pulsu. Dodatkowo jest to noise nieszczególnie drapiący nasze zmysły, a fragmentarycznie jest nawet… odprężający. „The Gag File” bez obaw można dawkować o różnej porze dnia oraz nocy.

tags: noise, tape music, sound collage, industrial, field recordings


Phew – Light Sleep (Mesh-Key Records)

Dyskografia Hiromi Moritani liczy dobrych kilka pozycji, lecz prawdę mówiąc wystarczy zatrzymać się przy premierowym „Phew” z 1981 roku, z deka zaginionym post-punkowym klasyku wspieranym przez Holgera Czukaya i Jakiego Liebezeita (co naturalnie nadawało albumowi krautrockowy posmak). Późniejsze nagrania już tak nie porywały, chociaż w zasadzie od dawna już nieszczególnie śledziłem poczynania Japonki. Wtem pojawiło się „Light Sleep, które okazało się frapującym konglomeratem lapidarnych synthów, industrialu i ciemnego jak deszczowa listopadowa noc ambientu. Cierniste, schizoidalne dzieło. Mocno rekomendowane.

tags: minimal synth, industrial, dark ambient


Hadal Erotics – hadal erotics hadal erotics hadal erotics (..)

Plądrofonia w rytmie szumu, hałasu oraz drone’ów. Ponadto Hadal Erotics lubią wygłaszać patetyczne przemówienia i powabnie prowokować. Nie powiem, pokićkane i przerysowane to wszystko, ale mnie bierze. Może dlatego, że nie odczułem, aby została przekroczona umowna granica dobrego smaku.

tags: noise, industrial, plunderphonics, drone, spoken word


Dziewczęta – Live at Prusiewicz Studio

STARSI czytelnicy być może pamiętają czasy, gdy niemałą popularnością cieszył się alt rockowy shoegaze typu Catherine Wheel (na siłę podciągnąłbym pod ten „nurt” także takie Ride). Niejako do tych wyjątkowych mgnień lat dziewięćdziesiątych nawiązują Dziewczęta, przy okazji zahaczając jeszcze o sentymentalne tony Lenny Valentino i space rocka. Nie mam nic przeciwko, a nawet szanuję. Czysta robota – jak na mój gust za mało zgrzytliwa, wokalnie nazbyt generyczna, ale trudno zignorować tak niezłe melodie.

tags: shoegaze, alternative rock, dream pop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.