Kogo warto zobaczyć na Soundrive Fest 2017


Nite Jewel

http://static.spin.com/files/field/image/111206-nite-jewel.png

Ramona Gonzalez jest dla mnie największą (jeśli można użyć takiego sfomułowania) gwiazdą Soundrive Fest 2017. Ukrywająca się pod kryptonimem Nite Jewel artystka od niemal dziesięciu lat w miarę systematycznie dostarcza nowe wydawnictwa utrzymane… No właśnie, tu pojawia się pewna zagwozdka. Rdzeniem muzyki Nite Jewel jest synthpop, ale w zasadzie nigdy nie występujący w klasycznej formule. Jej longplaye eksplodują od wpływów smooth-r&b, chillwave’u, dream popu czy lo-fi funku, a splątane w jeden organizm tworzą urzekająco melancholijne i ultra chwytliwe tracki. Obecność obowiązkowa.


Better Person

http://redmilkmagazine.com/app/uploads/2016/12/2-13.jpg

Ten koncert mogę polecić wszystkim tym, którzy chcieliby usłyszeć Junior Boys w sophisti-popowych aranżach. Ale bez obaw, wszelkie wykwintne progresje akordów nie przejmują kierownicy. Piosenki Adama są niebywale emocjonalne – i przede wszystkim uderzają w soulowe tony, chociaż jest to soul introwertyczny, osamotniony, wycofany, mało pewny siebie, okryty syntezatorowym blaskiem. W spokojnych i kameralnych warunkach może zahipnotyzować.


Beach Fossils

http://observatoryoc.com/sites/default/files/event_photos/bf3_0.jpg

Nie doceniałem Beach Fossils. Dopiero tegoroczne wydawnictwo „Somersault” zmieniło moje spojrzenie na nowojorczyków. To bardzo dobry, ślicznie zaaranżowany indie pop, ulokowany gdzieś pomiędzy barokowymi uniesieniami a beztroską sunshine popu. The Kinks x Belle and Sebastian. Na żywo nowy repertuar powinien wywołać sporo radochy, a w tym otoczeniu i starsze piosenki lepiej zabrzmią.


Cakes Da Killa

https://thump-images.vice.com/images/2015/1/27/cakes-da-killa-is-the-cunt-queen-of-new-york-1422361947143.jpg

Jeden z najciekawszych raperów ostatnich lat. „Najciekawszy” nie zawsze oznacza, że bezbłędny – dotychczasowe albumy Cakes Da Killa mają swoje problemy, aby w całości utrzymać właściwe napięcie. Niemniej te najlepsze badawcze fragmenty, opstrzone ballroomową warstwą liryczną i zgłębiające hip-house’owe tajniki, nader przyjemnie rozparcelowują mózg. Warto ogarnąć na żywo.


Rara

Zdjęcie użytkownika Rara.

Pisałem swego czasu o „W​/​/​\​TR”, ubiegłorocznym wydawnictwie Rara:

„Po raz kolejny Polacy próbują przyrodę skojarzyć z kosmosem. Wizja ambientu, który absorbuje folk, a chwilę później odlatuje do gwiazd, jest całkiem pociągająca. Rara bardzo się starają. Kryjąc pod każdym indeksem kolejny zwrot akcji (już na samym początku post-rockowa drama przeobraża się w najntisowe techno) liczą zapewne na to, że słuchacz będzie od początku do końca subtelnie zaaferowany. Przez znaczną część materiału rzeczywiście tak jest, aczkolwiek brak pewnej stylistycznej spójności może w niektórych partiach wprowadzać niewinny zamęt.”


Także do sprawdzenia: AJ Tracey (wielka nadzieja grime’u), Brutus (niezły belgijski post-hardcore z gaze’owymi naleciałościami), So Slow (transowy post-hardcore/rock, z płyty na płytę coraz ciekawszy), Stef Chura (naiwnie bałaganiarski indie pop), Pill (jeśli macie ochotę na reminiscencje post-punku z no wave’owym akcentem) oraz A/T/O/S (znów Belgia; przyzwoicie dobre alt r&b). Ewentualnie – choć nie biorę za to odpowiedzialności – można też wpaść na występ zdobywającej coraz większy rozgłos Sevdy Alizadeh, znanej jako Sevdaliza. Miłośnicy kolejnych wariacji na temat trip-hopu powinni być ukontentowani.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.