Festiwal: PiotrkOFF Art Festival (15-16.09.17)

Wydarzenie na facebooku: [LINK]

W dniach 15-16 września na starym mieście w Piotrkowie Trybunalskim wystąpią: Fertile Hump, Robert Piernikowski, kIRk, ARRM, Lor, Alles, Popsysze i Limites Spectandi. Będzie też wernisaż wystawy obrazów Miłosza Tomasza Gortyńskiego.

Podtrzymana zostaje formuła przemieszczania się po rozmaitych stylistykach i przestrzeniach. Artyści, tworzący różne muzyczne światy, zagrają w sześciu różnych miejscach zabytkowej części miasta. Wstęp na wszystkie festiwalowe wydarzenia jest bezpłatny.

Oto szczegółowy program:

Piątek (15.09):

19:00 – kIRk – koncert inauguracyjny w Miejskiej Bibliotece Publicznej (ul. Jerozolimska 29)
20:30 – koncert Lor w Kościele Ewangelicko-Augsburskim (ul. Rwańska 6)
21:30 – koncert ARRM w Hotelu Staromiejskim (Rynek Trybunalski 1)
22:45 – koncert Piernikowskiego w Pubie Skyy (ul. Rycerska 8)

Sobota (16.09):

18:00 – Homo Hubris I – wernisaż wystawy obrazów Miłosza Gortyńskiego w Kościele Ewangelicko-Augsburskim
18:30 – koncert Limites Spectandi w Kościele Ewangelicko-Augsburskim
19:15 – koncert Alles w Pubie Starówka (ul. Łazienna Mokra 2/4)
20:15 – koncert Popsysze w Pubie Skyy
22:00 – koncert Fertile Hump w Pubie Balans (ul. Narutowicza 18 A)

Więcej informacji można znaleźć na profilu PiotrkOFF Art Festival – aktualności: [LINK]


O niektórych artystach pisałem na trzech szóstkach:

➡ KiRK – Za ostatni grosz (2017)

Przypomniałem sobie dlaczego sześć lat temu namiętnie słuchałem „Mszę Świętą w Brąswałdzie”, prawdopodobnie jedną z lepszych polskich płyt po 2010. Na bandcampie przeczytacie, że „Za ostatni grosz” na swój sposób definiuje całą historię kIRk – i jest w tym sporo racji. Szczególnie słychać to w tytułowym utworze, konfrontującym ze sobą gangsterski jazz, trip-hop i ciężkawy, choć przecież z łatwością unoszący się w powietrzu, illbient. Z kolei w „Nie ma co silić się na naturalność” jest znacznie więcej ukojenia i kontemplacji; może wyłączając końcówkę, gdy do głosu dochodzi niejednoznacznie posępna partia trąbki. Zdecydowanie czekam na dłuższy materiał.

kIRk brali udział w jednej z odsłon PODSZEPTÓW – [LINK]

➡ Robert Piernikowski – No Fun (Latarnia; 2017)

Za pierwszym razem byłem zachwycony, za drugim i trzecim już nieco mniej, ale cały czas czułem się konkretnie zaaferowany. Piernikowski na „No Fun” robi wariackie rzeczy z podkładami, płynnie przechodząc z minimal synthu do coldwave’u i… vaporwave’u. Otrzymane w ten sposób melodie mają w sobie ogrom naiwności, znanej chociażby z debiutu Kalibra 44. Jeśli kochacie MIDI, pokochacie i „No Fun”. Nawet niedofinansowane nawijki brzmią tu ujmująco. Zdecydowanie fun.

Przy okazji rozmawiałem też z Robertem – [LINK]

➡ Popsysze – Kopalino (2017)

Za każdym razem historie o sesjach nagraniowych na ‚końcu świata’ działają na wyobraźnie. Popsysze wybrali kaszubską wieś Kopalino – google twierdzi, że oprócz jeziora Kopalińskiego nie ma tam zbyt wielu atrakcji (no, jest jeszcze w pobliżu morze, ale cii). Wychowałem się na Mazurach, więc wiem, że tak naprawdę wystarczy jedno ładne jezioro, aby każdy kilkudniowy wypad mógł udanie się zakończyć. W tych warunkach trzeci album gdańskiej grupy był skazany na sukces. „Kopalino” zatraca się w psych rockowych improwizacjach, zimnej post-rockowej dramaturgii (tak, mowa o Slint), może też w lekkich progowych ścinkach, jednocześnie nie pozostawia na uboczu stricte piosenkowych rozwiązań, co jakiś czas serwując świetliste niby-refreny.Ten album chwyta, nawet mocno, choć dopiero gdzieś po trzecim odsłuchu. Potrzeba cierpliwości.

➡ ARRM / Lonker See – Split (2017)

(…)

ARRM przemieszcza się po pustkowiach, gdzie króluje subtelna bryza, a słońce topi się w piasku. „Brightblack Journey” to ‚spalone’ Earth, kosmiczny post-rock gloryfikujący pustynię. Leniwy, na wpół mistyczny, od jedenastej minuty folk-ambientalny. Jest w tym urocza uniwersalność; konkretne miejsce akcji (może być to Polska, mogą to być Stany) jest niedopowiedziane, nie czujemy się skrępowani natarczywymi skojarzenia, nikt niczego nam nie sugeruje. Rewelacyjna sprawa.

(…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.